***

codziennie budziłam się

na pustkowiach

 

pęknięta na pół

otwierali mnie

zostawiali do wyschnięcia

 

niosłam matki

które milczały

córki

które przepraszały

babki twarde jak chleb z wojny

 

ciało moje archiwum

 

półki żeber

szuflady bioder

wstyd złożony w kostkę jak bielizna

 

szłam lekko

prawie elegancko

jakby nic

jakby wcale

 

a powietrze było ciężkie

ciężkie jak kamień

i każdy krok zostawiał odcisk

 

stojąc pośrodku waszego pustkowia

spluwam w twarz ruinom

 

aby żyć raz jeszcze

wymazuję słowa którymi gardzę

 

wciskam "usuń"

 

jestem

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Tjeri 5 godz. temu
    Są tu dla mnie miejsca zachwycające i takie, które psują mi odbiór całości.
    Nie podoba mi się strofoida z sercem
    ("serce moje pęknięte
    pęknięte na pół
    otwierali je
    i zostawiali
    zostawiali do wyschnięcia")
    — jest po prostu słabsza od reszty i rozwadnia całościowe wrażenie.

    Za to choćby samo przesłanie robi duże wrażenie (czuć ten bagaż, traumy, których nie chcemy, a jednak przekazujemy dalej. Czuć desperackie pragnienie przerwania łańcucha).

    Frazy, które mnie zachwyciły:
    "babki twarde jak chleb z wojny"
    "wstyd złożony w kostkę jak bielizna"
    Ogólnie — wiersz ciężki znaczeniowo, ważny. Doszlifowałabym ten moment sercowy (ale to ja, nie mam monopolu na rację), ale i tak mi się podoba, warty zapamiętania

    A! Z rzeczy czysto technicznych jeśli chodzi o opowijski edytor — on ma bardzo brzydki zwyczaj podwajania enterów. To psuje wszystkie wiersze, a te z krótkimi wersami szczególnie. Na Twoim miejscu weszłabym w edycję i ręcznie te nadmiarowe entery pousuwała.
  • Dusza_boli 3 godz. temu
    Tjeri, dziękuję Ci bardzo za kolejny cenny komentarz.
    Twoje uwagi są naprawdę konstruktywne i dają mi motywację do dalszej pracy nad tekstami.
  • Dusza_boli
    Wprowadziłam niewielkie zmiany.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania