***
wciąż potyka się
w ciasnym pokoju umysłu
gdzie powietrze stoi ciężkie od kurzu
a półmrok przysiada na ramionach
ćmy myśli krążą bez snu
obijają się o ściany i skronie
próbuje splatać je w cienkie warkocze
lecz palce grzęzną w ciemności
każda myśl pęka jak szkło
każde wspomnienie drży, niepewne
ręce ma pełne
ran i rzeczy
zbiera świat do środka
jakby bała się, że rozsypie się bez niej
trzyma wszystko
i nic
aż nagle
szary kadr dnia
przestrzela zimorodek
szmaragdowy błysk
żywy płomień
zbyt szybki, by go zatrzymać
zbyt prawdziwy, by zwątpić
przecina powietrze jak spadajaca gwiazda
rozszywa rzeczywistość
i coś w niej cichnie
coś puszcza
stoi nieruchomo, lekka, zdumiona
jakby pierwszy raz oddychała
uśmiecha się
z turkusowym piórem w dłoni
Komentarze (2)
I bardzo podoba mi się ta wizja, nawet jeśli to czysta nadinterpretacja.
Z rzeczy technicznych — nie jestem zadeklarowanym mordercą dopełniaczówek, przeciwnie, czasem po prostu pasują i są potrzebne. Tutaj jednak jakoś mi się dwie wybijają i w negatywny sposób nie dają zignorować (konkretnie te: "ciasnym pokoju umysłu", "cienkie warkocze porządku").
Poza tym podoba mi się.
I bardzo się cieszę, że wiersz Ci się spodobał.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania