przestrzeń między słowami

spleen wlewa się w poranki jak kawa

gorzka i powolna

 

tańczę nieswojo

wyuczonymi krokami

próbuję ubrać myśli w słowa

lecz rozbiegają się we mnie

dzikie ptaki

 

przecieram metafory

topnieją

zanim zdążą się uformować

rozedrgane słowa gubią sens

fenomen utraty migocze

 

tęsknota wypełnia pokój

twoja obecność - brak

a jednak czuła

jak cień

jak kurz w ruchu

 

słowa wirują

oddech trzyma rytm

ruch ciała ruch myśli

trwam

w pustce twojego braku

 

nie ujarzmiłam ptaków

krążą

siadają na krawędziach ciszy

 

oswoiłam tęsknotę

mruczy

i ociera się o kostki

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • NinjaC godzinę temu
    Ładne, klimatyczne, ale za dużo metafor, za mało konkretu. 4
  • Tjeri godzinę temu
    Ja bym nawet niedowagi konkretu się nie czepiała, ale co nadwagi reszty — mam zdanie podobne do pana wyżej :) (pozdrawiam :)).
    Przegadałaś dość konkretnie.

    "przecieram metafory na obrzeżach
    topnieją zanim nabiorą kształtu

    przenośnie drżą jak liście
    szorstkie zdania łapię nieporadnie
    fenomen utraty migocze frazami
    które nie chcą przy mnie zostać"
    Tu widzę epicentrum nadmiaru — metafory nachodzą na przenośnie, a że to synonimy, to dzwonią słowa głośniej.

    Klimat jest bardzo ok, ale jak chwycisz za nożyce i solidnie prześwietlisz, wiersz na pewno zyska.
  • Dusza_boli
    Rozumiem, co macie na myśli. To jest o próbach i błędach, o trudzie ubierania emocji w słowa. Chaos i nadmiar metafor był zamierzony, choć przyznaję, że mogłam trochę przefolgować. ;) Trochę przytnę.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania