***
Wisząca w powietrzu katastrofa,
nie ma początku i końca.
Rodzona w listopadowy dzień,
Karmiona jesiennym smutkiem.
Ciało zawsze gotowe,
Spięte, obolałe.
Uciekaj, walcz,
Zastygnij, drżyj.
Nie myśl.
Działaj.
Czas się kończy.
Słyszysz?
Ulga jak biegun- daleko,
Jej szczyty wysokie,
Często niezdobywalne.
Czasem przy ładnej pogodzie…
Wtedy karnawał…
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania