***

Wisząca w powietrzu katastrofa,

nie ma początku i końca.

Rodzona w listopadowy dzień,

Karmiona jesiennym smutkiem.

 

Ciało zawsze gotowe,

Spięte, obolałe.

Uciekaj, walcz,

Zastygnij, drżyj.

Nie myśl.

Działaj.

Czas się kończy.

Słyszysz?

 

Ulga jak biegun- daleko,

Jej szczyty wysokie,

Często niezdobywalne.

 

Czasem przy ładnej pogodzie…

 

Wtedy karnawał…

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania