...
Składamy się z chwil całych,
pojedynczo-chodząc na oślep.
Jemy ze złotej zastawy,
wpatrzeni w nie swoje odbicia.
A gdyby tak
na moment przestać szukać,
usiąść w ciszy
jak przy pustym stole,
gdzie nic nie trzeba udawać.
Dziś noc jest inna -
nie pyta,
nie rozlicza.
Tylko kładzie dłoń na ramieniu
i przypomina cicho:
że jestem.
Cała.
Nieidealna, niegotowa,
a jednak wystarczająca,
żeby być
tutaj.
Komentarze (1)
Przypomniało mi się powiedzenie mojego kolegi: Cisza i ciemność potęgują wzajemność (może trochę nie na miejscu?) tak mi się jakoś skojarzyło. Spodobało mi się.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania