***
przebiegła
krawędź snu drżała
bruk płynął pod stopami
cienie szeptały i szarpały światło
historia uciekała przez palce
kierunki topniały w oczach
ulice wymiotły jej oddech
sen wlewał się między mury
pożerał światło pożerał cień
biegła
szalenczo biegła i nie wiedziała
czy to ona
czy miasto biegnie
czy sen ją niesie
chciała wszystko
zobaczyć wszystko
zdążyć przed świtem
przed jego marzeniami
przed tym co ulotne
odnaleźć ich dotyk
zanim sen rozpuści się w poranku
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania