Dewiat
mówią że jestem
dewiatem
a ja chce żyć w zgodzie
ze światem
coś im się miesza w głowach
to chyba jakaś choroba
nikomu przecież nie wadzę
moja sprawa gdzie kładę
a oni bzdury klepią
urągają złorzeczą
miłuję kupę bliźnich
uczonych w piśmie
wszystkich
rozsądnych głupich
wielmożnych
nijakich średnich
mądrych
ateistów pobożnych
oraz wierzących
inaczej
tych z myśleniem
na bakier
chudych tłustych i średnich
zagubionych i biednych
te pola ojczyste pochyłe
oślepione słońcem
malowane tyłem
oraz z innych nacji
większość
dziwni tacy
nie urągam nikomu
chciałbym żyć pospołu
ja nikogo nie tłukę
skromny ze mnie żuczek
nie mówię brzydko nigdy
mam w dupie wulgaryzmy
w tartaku pieszczę drewno
choć złorzeczą mi przednio
żadnych wyzwisk nie liczę
nadstawiam kolejny policzek
na przekór miłuję tłumy
dziś leci ze mnie strumień
łez szczęścia
zatrzymać nie umiem
niedługo ojcem zostanę
bardzo ją pokochałem
właśnie przerżnąłem deskę
będziemy mieć wiórki pocieszne
*
sens życia
zyskałem wreszcie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania