Bez Horyzontu

wyrzeźbiłeś mnie w skrzepłej krwi

z cierniowych krwinek mam cierpienie

a z białych jego brak

na wysokiej górze stać mi każesz

bym zrozumiał świat

  

lecz sił zaczyna brakować mi

którymi dźwigam ciężar ten

pozwól że pójdę sobie stąd

wiem że to podłe i nieludzkie

zmęczony jestem grą

  

marzę by z góry nagle zejść

zostawić bliskość złotych gwiazd

jak mi wygodnie życie śnić

lecz błękit powtarza słowa te

remis nie może być

   

a rzeźbij nadal z czego już chcesz

jesteś o niebo mądrzejszy ode mnie

ta góra zniknie nie będzie tu

  

gdy czas ominie ślady zegara

bez horyzontu dla każdej z dróg

                     ∞

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Jeśli to góra, to bardzo cierpliwa. Jeśli to człowiek, to bardzo sam.
    Wchodzi się w to niezwykle płynnie. Dziękuję

  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu

    Dusz_boli↔Dzięki:)→Ciekawe spostrzeżenie w Twoim komentarzu. Szczególnie połączenie jednego z drugim:)→Pozdrawiam:)

  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu

    Dusza_boli

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania