Bez Horyzontu
wyrzeźbiłeś mnie w skrzepłej krwi
z cierniowych krwinek mam cierpienie
a z białych jego brak
na wysokiej górze stać mi każesz
bym zrozumiał świat
lecz sił zaczyna brakować mi
którymi dźwigam ciężar ten
pozwól że pójdę sobie stąd
wiem że to podłe i nieludzkie
zmęczony jestem grą
marzę by z góry nagle zejść
zostawić bliskość złotych gwiazd
jak mi wygodnie życie śnić
lecz błękit powtarza słowa te
remis nie może być
a rzeźbij nadal z czego już chcesz
jesteś o niebo mądrzejszy ode mnie
ta góra zniknie nie będzie tu
gdy czas ominie ślady zegara
bez horyzontu dla każdej z dróg
∞
Komentarze (1)
Wchodzi się w to niezwykle płynnie. Dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania