Motyle

  

 

po cóż różo kolcami ranisz

tak delikatne płatki twe

zapłaczą rosą przez gęstą szarość

sącząc łzy swoje na świtu mgłę

 

nie płacz łąko że kwiaty więdną

magiczną wodą tej nocy śnisz

jesteś dla nich nową kolebką

snem twoim ciało o brzasku lśni

 

rześki strumyk wstążką srebrzystą

marzenia owija nurtem swym

białe motyle nutki formują

z oddechu łąki tu wiatr się skrył

 

przytulić ciernie do nagich dłoni

czerwone maki ujrzeć w nich

może jutrzenka źródłem nadziei

rozwodni ciemność do jasnych dni

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania