1. Wiewiórka  2. Igła

Wiewiórka siedzi na gałęzi dębu i wmawia sobie życzenie. Nagle dostaje w głowę żołędziem, a ten tak szczęśliwie się odbija, że wpada do dziupli. Następne też wlatują odbijane, lecz ostatni nie trafia. Spada na ziemię.

         

Rechocze wiewiórka na cały las poobijanym łebkiem, zacierając łapki o puszysty ogon. Nie będę musiała robić zapasów na zimę, ale mogę mieć więcej. Jeszcze skoczę na jednego, już ostatniego. I skoczyła. Tak nieszczęśliwie, że akurat na ostry kawałek ułamanej gałązki.

    

Ech, kuźwa – myśli druga wiewiórka, widząc nadzianą, zaczerwienioną przyjaciółkę. – Jam tylko nadzianą, dla żartu rzucała. Co do następnej, to już chyba muszę wszystkimi trafić.   

           

***  

   

Ukułem się palcem w igłę. Chyba odwrotnie. Nieważne. Jednak dzięki temu, uświadomiłem sobie ponad wszelką wątpliwość, że moją pokręconą psychikę – też uwiera – a przede wszystkim kłuje, jakaś paskudna zawzięta igła. Przyszpila do ziemi, do której wcale nie jest mi spieszno. Muszę ją odnaleźć i wyjąć. A zatem podjąłem roztropną decyzję. Wybrałem się do psychoterapeuty. W sumie zaliczyłem kilkanaście sesji.

   

Kiedyś spotkałem znajomego. Był ciekawy mego stanu. Zaczął rozmowę:

   

– No i co? Wizyty pomogły? No mówże!

– Oczywiście. Nawet bardzo pomogły. Kasa nie poszła na marne. Wszystko jest na dobrej drodze. Niedługo będę jak nowo narodzony.

– W sensie…

– Odnalazłem właściwy stóg.

  

   

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • C₁₂H₂₂O₁₁ godzinę temu

    Gorzko-śmieszny z wiewiórką, plus.
    Psychoterapia taka właśnie jest, samemu trzeba znakeść przyczynę.
    Ja też dużo drabbluje, mini mini a ciągle za dużo się wydaje w tych setkach. 😅
    Udane obydwa.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania