***

najbardziej należę do siebie

kiedy nikt nie patrzy

 

moje uda nie znaczą niczego poza tym

że mnie niosą

chociaż pamiętają więcej modlitw niż wszystko co mnie przeżyło

 

piersi to tylko oddech i tyle

 

jestem

 

z całą bezczelnością kwiatu

który wyrasta ze szczeliny w bruku

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 16

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • Jimmy 2 miesiące temu

    Cudo 😘👏Chylę czoła🙇‍♂️ 6/5

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Jimmy, dziękuję. Dziękuję, że regularnie tu jesteś :)

  • Jimmy 2 miesiące temu

    Dusza_boli - jak tylko mam chwilę to wpadam

  • Pasja 2 miesiące temu

    I jesteśmy dla siebie najważniejsze.
    Tylko dlaczego wciąż chowamy ten wstyd w siebie, jakbyśmy były wybrakowane.
    A jednak wrastamy tam, gdzie nikt nie wchodzi - w szczeliny bruku.

    Pozdrawiam serdecznie

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Dziękuję Ci za te słowa. Myślę, że wiele z nas nosi w sobie taki wstyd i długo uczy się go nie karmić, a mimo to rośniemy.

    Pozdrawiam Pasjo!

  • Bernadetta12345 2 miesiące temu

    Bardzo ładnie☺️szkoda tylko że bez tytułu😉ale 5..,

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Dziękuję. Ja często tak mam, że tytuł kompletnie się mnie nie trzyma.

  • Grafomanka 2 miesiące temu

    ''najbardziej należę do siebie
    kiedy nikt nie patrzy''

    więc, kiedy ludzie patrzą peelka staje się kimś innym, odległym od siebie, żeby sprostać wymaganiom, dostosować się, a tylko będąc sama jest sobą. Nie musi zakładać maski.
    Później peelka jakby odrzucała swoją kobiecość na rzecz praktycznego podejścia do życia. Piersi do oddychania, nogi niosą do obowiązków... nogi, piersi to atrybuty kobiety, czemu więc peelka to spłyca, marginalizuje?

    Ale najlepsze jest na końcu, w puencie jest deklaracja, że nic jej nie złamie, że podniesie się choćby z bruku i rozwinie jak kwiat...

    Tak sobie pomyślałam, w należeniu do siebie, kiedy nikt nie patrzy... w tym jest chyba siła, która pomaga znosić wszystko, co niesie życie, kiedy ktoś patrzy... bez tego zaplecza byłoby dużo trudniej, a może całkiem nie do zniesienia.

    Dobry wiersz... 10

  • Dusza_boli 2 miesiące temu

    Bardzo Ci dziękuję za tak uważne wejście w te wersy.
    Szczególnie cieszy mnie to, że dostrzegłaś napięcie między tym, kim jesteśmy dla świata, a tym, kim jesteśmy dla siebie.
    I chyba masz rację, że bez tego wewnętrznego miejsca, do którego można wrócić, wiele rzeczy byłoby dużo trudniejszych do uniesienia.
    A co do nóg i piersi... nie tyle chciałam odebrać im kobiecość, ile na chwilę uwolnić je od znaczeń, które tak często nadają im inni. Więc bardziej niż rezygnacja z kobiecości jest to próba odzyskania prawa do definiowania jej po swojemu.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania