Żar
Tekst powtórkowy
Już od wielu dni, wysuszone usta natury, skwierczą niczym suche pergaminowe liście. Zagryzają wszelkie stworzenie nie tylko zębem czasu, ale też kleistym żarem wydobywającym się z otwartej jaskini.
Ściany odarte z wilgoci zapragnęły zemsty. Cząsteczki rozpalonego oddechu wgryzają się w każdą, nawet najmniejszą przestrzeń, prowadzącą do wnętrza rozgotowanych egzystencji. Bezwilgotne, wirujące odrobinki piasku, dopełniają reszty zniszczenia.
Owady pieką się na rusztach utkanych z suchych korytek, wyrzeźbionych z popękanych parodii strumieni. Tu i ówdzie słychać ostatnie ciche trzeszczenia. To białe motyle w końcowej fazie lotu. Za kilka sekund, skrzydła zamienią się w pył. Osądzie na suchych łodygach i zwiędłych kwiatach.
Bezlitosne dłonie Słońca, nieustannie zdzierają z pola wilgotną skórę z suchym mlaskaniem pękających bąbli. Skwierczy przez chwilę niczym jajecznica na patelni, by w końcu wypalić się całkowicie, aż do szarego, lepkiego popiołu. Przysypuje on gorące truchła polnych myszy, ścieląc na nich miniaturowe Pompeje, na kształt szarych, trupich wybrzuszeń.
Ostatnie podrygi wspomnień deszczu, kapią suchymi kroplami gorąca. Czysty błękit nieba, rozpaloną kulistą brzytwą, wypala z ziemi nasionka nadziei. Malowanie obrazu dobiega końca. Wrzące wstążki farby ściekają z pędzla. Za chwilę nawet on będzie wyschnięty. Pionki spalone. Koniec gry.
Niedaleko jest wilgotny las. Żar było umierać… będąc tak blisko...
Komentarze (1)
Pamiętam to legendarne opowiadanie. Pasuje do okrutnie, rekordowo upalnego lata 2026, które przejdzie do historii. 🥵🫠🤔
5, pozdrawiam 🍨⛄🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania