Snajper Warzywny

Mieliśmy z Jasiem wesoło, czego nie można powiedzieć o warzywach. Te nie miały. Co jakiś czas strzelał do nich z popsutej wiatrówki. W pomidory, ogórki, sałatę, nawet w głąby kapuściane. W liczbie ofiar nie przesadzał i nie wadził nikomu, to dawaliśmy mu spokój.

   

Miał ustalony rytuał.

Naciskał spust, porzucał broń i biegł w stronę warzywka, gdyż robił za śrut. Patykiem wiercił otwór lub gniótł nogą, gdy załadował nabój rozpryskowy.

  

Jednak kiedyś miał pecha. Spod maszyny wystrzeliła kolba kukurydzy i ugrzęzła w gardle rzeczonego. Teraz kombajnista został snajperem warzywnym. Kleci lunetkę do procy bez gumki, na cześć prawie św. pamięci Jasia.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania