...

A kiedy stanę

Bo stanę na pewno

Na krańcu drogi

W pół zdania przerwanej

Jednego chciałbym

By nie poczuć trwogi

Zimnej, nienazwanej

 

A kiedy stanę

Bo stanę na pewno

Przed jej obliczem

Smutnym zatroskanym

Jednego chciałbym

Na to jedno liczę

Nie czuć, że przegrałem

 

A kiedy stanę

Bo stanę na pewno

Po tamtej stronie

Kiedy się obrócę

Jednego chciałbym

Twoje ścisnąć dłonie

I móc obiecać, że tu jeszcze wrócę...

 

Styczeń 2026

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • ireneo wczoraj o 9:57

    Zdanie jako droga... Czemu nie. Obliczem - liczę.
    Mało autentyczne. Można szukać.

  • realista wczoraj o 10:02

    Zorza. Ładne opisana tęsknota za czymś wzniosłym, ale nie zdefiniowanym.
    Jednak końcówka zaburza tok marzenia.
    ***Kiedy się obrócę Jednego chciałbym
    Twoje ścisnąć dłonie I móc obiecać, że tu jeszcze wrócę...***
    No tu spotka cię zawód, bo po przekręceniu już nie ma powrotu.
    Wybór jest ostateczny i nieodwołalny.

  • Absens wczoraj o 10:51

    "nie czuć przegranej" zamiast "nie czuć, że przegrałem" poprawi rytm
    Pozdrawiam

  • Sokrates wczoraj o 17:36

    Ładny, rytmiczny i filozoficzny wiersz.

  • Grisza wczoraj o 17:52

    Jak Orfeusz...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania