Pod jednym dachem

Nastał wieczór. Senność zamknęła jej powieki, a szydełko utkwiło w robótce.

Kot zamruczał na kolanach swojej pani. Spracowana ręka z plamami wątrobowymi

zacisnęła się na szlafroku w miejscu, gdzie serce zmęczone słabło i przestawało bić.

O północy wielki zegar w salonie z mosiężnym wahadłem również stanął bezgłośnie.

Po tygodniu do drzwi zastukał listonosz.

– Kierowniczko, renta dla pani!

Odpowiedziała cisza… W skrzynkę na listy wcisnął awizo.

 

Tuż za ścianą głodny bobas tuli się do piersi matki rumianej na twarzy i szczęśliwej.

„Cmok, cmok” – ogłasza światu w swoim języku chętkę na posiłek. Piąstką chwycił

kciuk karmicielki i łatwo nie odpuści jak prawdziwy strongmen. Ukojony, pogłaskany

po brzuszku jeszcze nie wie, że czeka go cieplutka kąpiel i wierzganie nóżkami w

oceanie małej wanienki.

– Hola, hola, mój ty marynarzu, sztorm minął, schodzimy na ląd!

 

Piętro niżej, w lokalu zwanym „chawira”, trwa wesoła imieninowa biba z waleniem

w stół musztardówkami i konkursem „Rzut krzesłem w okno na celność i skupienie”.

„Łup! Trzask!” Ferajna paserów, bimbrowników i doliniarzy wyje gromko „Sto lat,

sto lat, Kazik! A drugie sto w areszcie!”

 

W piwnicy zakapturzony typek dobywa klucz francuski, spluwa w ręce i je zaciera.

Są śrubunki, rury i zawory z „koloru”, cenne prawie jak złoto. Gęba się uśmiecha

na łatwy zysk. Rozkręca chodliwy złom, waży w dłoniach i przelicza na litry wódki.

Oczy zaczynają łzawić, nos ćpuna nie wyczuwa wycieku gazu, a pustka między

skroniami nie pozwala pojąć, co za chwilę się stanie.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania