...
… co wydawało się dobrym pomysłem
zawinąć w liście złotej wirginii
sandałowe kadzidło
szkarłatne płatki
skrzepy krwi wołowej i naskórek z palców
owinięte nocnym opowiadaniem
czuwaniem nad swoją emanacją
z tak przygotowaną fają
ruszył z pierwszym blaskiem na miasto
między drzewa rodzące kolczaste owoce
w pobekiwanie kóz i owiec zza zamkniętych okien
a była piąta wiosna nissan
do zamiataczy ulic wozaków
sennych dozorców babć klozetowych
kurew pijaków podobnych bezsennych łazęgów
otaczał ich obłokami
niebiańskiej fai
słowem proroctwa
zrozumiałe że niezrozumiałym
z definicji piątej rano
w maju w swoim kraju
zasnął z rozrzuconymi ramionami
wschód zachód na deskach ławki
autobusowego przystanku
czekający na pierwszy
sto siedemdziesiąt dziewięć
udali że nie słyszeli
co bredził powiedział
nie zwracali uwagi
strażnik miejski
wspierając się na włóczni
nie mógł go dobudzić
wypisał mandat
położył na ławce
i wezwał sanitarkę
Komentarze (2)
Pseudo jak nic
a czy to 'nic' to jest jakieś coś, i.e., czy ma jakąś nazwę?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania