Łąka

    

w niechcianych chwilach

gniazda tulą ostatnią woń skrzydeł

wiatr związuje supełki

na cukrowych szubienicach

w karmelowych pętlach

    

zawsze za wcześnie

szepcze trupim oddechem

   

spójrz na mnie

jestem

wierna aż do śmierci

   

słowa cuchną słodko

łopata wkopuje krzyk w ciszę

tęsknotę w zapomnienie

      

ze środka źrenic

obraz wymaże

odłamki motylich skrzydeł

 

w zwierciadle spopielonej łąki

pomiędzy prochem a kwitnieniem

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • kigja

    Jest za wcześnie, choć jesteśmy na półmetku, to pomyślałam o końcu lata. Może koniec letniej miłości i bolesne rozstanie...
    Dużo metafor. Chyba dam sobie jeszcze czas na rozwiązanie szarady.
    Pozdrawiam DD

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania