Łąka
w niechcianych chwilach
gniazda tulą ostatnią woń skrzydeł
wiatr związuje supełki
na cukrowych szubienicach
w karmelowych pętlach
zawsze za wcześnie
szepcze trupim oddechem
spójrz na mnie
jestem
wierna aż do śmierci
słowa cuchną słodko
łopata wkopuje krzyk w ciszę
tęsknotę w zapomnienie
ze środka źrenic
obraz wymaże
odłamki motylich skrzydeł
w zwierciadle spopielonej łąki
pomiędzy prochem a kwitnieniem
Komentarze (1)
Jest za wcześnie, choć jesteśmy na półmetku, to pomyślałam o końcu lata. Może koniec letniej miłości i bolesne rozstanie...
Dużo metafor. Chyba dam sobie jeszcze czas na rozwiązanie szarady.
Pozdrawiam DD
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania