3 teksty

Mgielna kurtyna,

dociska krawędź do ostatnich kryształków

przezroczystej tożsamości.

      

Wirują pytaniami,

gdzie odpowiedź stanowi niewidoczna publiczność.

Siedzi na widowni w poświacie bieli,

pomiędzy porażką a zwycięstwem.

Gdy mgła opadnie, zostaną tylko popiół i oklaski.

     

pytam ciebie sadzie

jako kwiat czereśni

zdążę być owocem

w koszyku zmieścić

  

  

***

    

Łeb mi pęka od tego wszystkiego, jak ta za przeproszeniem sucha ziemia. Wybaczcie, ale prawdy nie chcę dochodzić, chociaż czasami jakaś zabłąkana myśl, wlatuje do mózgu i rodzi pytanie, czy warto było zaczynać grę i tak ją nie zakończyć. Trwać w wiecznym pacie.

 

Może dlatego tyle we mnie niewyrzyganego żalu, który dławi przełyk, niczym drut kolczasty. Jestem wewnętrznie stłamszony, gdy jakiś zapyziały gorzki smak, w zakamarkach umysłu, udaje słodycz.

  

Właśnie biegnę. Tym razem postanowiłem inaczej. Przodem do przodu. Może dołujące chwile zostawię za sobą. Cholerka! Wyrżnąłem w słup. No nic. Zawsze to jakieś oparcie.

  

  

***

    

nuty horyzontów polukrowanych zaśpiewem

brzmią pysznością na lustrzanym ciastku pięciolinii

obrazem skórki pomarańczy z odbitą palmą

pod którą jelenia na rykowisku

użądlił utarty szablon

   

wycięty z oszacowania deseru

brakiem dobrego smaku

apokalipsą do ugruntowanych umysłów

sokiem z cytryny co na przekór

słodyczą przecieka

  

lecz klucz karmelowy

nie wyklucza piosenki z muzyki

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Aisak

    Oooo, tu trzeba dłużej posiedzieć, to przekładam na jutro...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania