Dwójnasób
Czyżbym mej duszy widział konanie
po cóż więc pienia co miłość wabią
mój przyjacielu tyś uciśniony
niezdrową strawą
poza horyzont uciech i trosk
byliśmy jestem na tym padole
chociaż po prawdzie brak ci pokory
dureń mądrością całunem mrocznym
ściele zasłony
kiedy szoruję umysłem dno
w cieniu zapachu koloru brzemienia
gdzie promień sączy muzyki krople
skryjesz niebawem pod ciemną czaszą
wtedy odpocznę
zakwitnie w cieniu w dwójnasób splot
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania