Dwójnasób

Czyżbym mej duszy widział konanie

po cóż więc pienia co miłość wabią

 

mój przyjacielu tyś uciśniony

niezdrową strawą

poza horyzont uciech i trosk

 

 

byliśmy jestem na tym padole

chociaż po prawdzie brak ci pokory

 

dureń mądrością całunem mrocznym

ściele zasłony

kiedy szoruję umysłem dno

  

  

w cieniu zapachu koloru brzemienia

gdzie promień sączy muzyki krople

  

skryjesz niebawem pod ciemną czaszą

wtedy odpocznę

zakwitnie w cieniu w dwójnasób splot

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania