Madragońskie niebo

2021 

 

 

Zarówno z szubienicy jak i z wiszącego trupa, ścieka woda z niebios.

Strugi deszczu lśnią w poświacie księżyca.

Zraszają rozłożystą roślinę, by dalej wsiąknąć głęboko w ziemię.

   

Matka jest nieuleczalnie chora.

Może chodzić, ale tylko w jedną stronę, skąd już nie ma powrotu.

  

Brakuje sił na modlitwę do jakichkolwiek bogów.

Powiedziała mi kiedyś, że – to – posiada magiczne właściwości.

  

*

Dzisiaj zobaczyłem czarnego psa. Uciekł, gdy podszedłem.

Odkopał w błocie coś podobnego, do pewnego siebie człowieka.

Rozpoznałem natychmiast.

Ofiarowałem jej, mówiąc, że ją uzdrowi.

  

Rano ujrzałem matkę powieszoną, a na podłodze mój podarunek.

Ze łzami w oczach zdeptałem go na miazgę.

 

***

 

uparcie tkwisz na oblodzonej krawędzi

nawet gdy nadejdzie wiosna

przepaść pozostanie w tobie

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Yavi

    Missclickiem dałam 4, ale zasługuje na conajmniej 6. Chciałabym odwołać się do tego wiersza na maturze

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania