Jesień słota

kap

kap

kapie deszczyk

przeuroczo szeleści

na wdzianku wspomnienia

kropel zamieścił

 

za kołnierzem kolejna kropla

tak ich wiele

że aż sucha nitka zmokła

 

słoneczko złotawe

przebija się biedne

przez śliczne chmurki

a gdzie tam ciemne

  

liście z drzew

szybują na ziemię

wolniutko szybko

po prostu jesiennie

  

umieją barwnie

pociesznie fruwać

nawet jak łódki zgrabne

w prześlicznych kałużach

     

szumią sobie

że kiedyś powrócą

te same lecz nowe

    

lecz jeden mnie walnął

w ciemię z łoskotem

wciąż stojącego w deszczu idiotę

    

e tam co z tego

chociaż mam guza

to na aurę się wcale nie wkurzam

no może nieco

tak deczko trochę

gdy glajdy do izby

niebawem naniosę

        

tak ładnie szaro

radosna plucha

strumyczki piorą

skarpetki w butach

       

no klawo całkiem

ochoczo przyznam

cud widoczkami

umysł użyźniać

      

jesień

słota

złota

co za różnica

 

patrzę chłonę

i się zachwycam

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Barmaria

    Bardzo ciekawe spojrzenie na jesienną słotę

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania