Jesień słota
kap
kap
kapie deszczyk
przeuroczo szeleści
na wdzianku wspomnienia
kropel zamieścił
za kołnierzem kolejna kropla
tak ich wiele
że aż sucha nitka zmokła
słoneczko złotawe
przebija się biedne
przez śliczne chmurki
a gdzie tam ciemne
liście z drzew
szybują na ziemię
wolniutko szybko
po prostu jesiennie
umieją barwnie
pociesznie fruwać
nawet jak łódki zgrabne
w prześlicznych kałużach
szumią sobie
że kiedyś powrócą
te same lecz nowe
lecz jeden mnie walnął
w ciemię z łoskotem
wciąż stojącego w deszczu idiotę
e tam co z tego
chociaż mam guza
to na aurę się wcale nie wkurzam
no może nieco
tak deczko trochę
gdy glajdy do izby
niebawem naniosę
tak ładnie szaro
radosna plucha
strumyczki piorą
skarpetki w butach
no klawo całkiem
ochoczo przyznam
cud widoczkami
umysł użyźniać
jesień
słota
złota
co za różnica
patrzę chłonę
i się zachwycam
Komentarze (1)
Bardzo ciekawe spojrzenie na jesienną słotę
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania