Gdyby

pytam dziś wiatru czemu owiewa

czasem za mało albo zbyt wiele

chichotem losu kiedyś i teraz

gdy klauny mielą by żniwo zbierać

to nawet w chlebie zapach zwątpieniem

    

nadal mam błądzić w twoich powiewach

poza horyzont gdzie wciąż pytanie

może jak dziecko uwierzyć trzeba

w życiu jak w bajce raz po raz śpiewać

dopóki chwile zaklęte w taniec

    

gdyby tak spłoszyć myśli niechciane

niech poszybują w bezgłośne echa

lecz czy to warto złudnym balsamem

gdy pąki słabe chociaż wciąż całe

to jakoś trudniej kwiatów doczekać

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania