Gdyby
pytam dziś wiatru czemu owiewa
czasem za mało albo zbyt wiele
chichotem losu kiedyś i teraz
gdy klauny mielą by żniwo zbierać
to nawet w chlebie zapach zwątpieniem
nadal mam błądzić w twoich powiewach
poza horyzont gdzie wciąż pytanie
może jak dziecko uwierzyć trzeba
w życiu jak w bajce raz po raz śpiewać
dopóki chwile zaklęte w taniec
gdyby tak spłoszyć myśli niechciane
niech poszybują w bezgłośne echa
lecz czy to warto złudnym balsamem
gdy pąki słabe chociaż wciąż całe
to jakoś trudniej kwiatów doczekać
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania