***
Popękała mi dusza
Na siedem grzechów kruchych
Na samotność i zagubienie
Własnego cienia w ciemnościach
Z przyzwyczajenia udaję
Że daję szczęściu szansę
Na nieszczęście biorą mnie za wariata
Życie na wariackich rozterkach
Pierwsza rzucam kamieniem
W tą której nawet nie znam
A może i znam przecież widzę
Jej (nie)życie codziennie w lustrze
Biegnę potykam spotykam się
Kawę parzę kawa parzy mnie
Życie ucieka pomiędzy palcami
Los na loterii zgubił wygrany los
Widzę niewidzę i nienawidzę
I gubię istnienie raz po raz
Świat mi oszalał i szal zakłada
Na krtań która krzyczeć prawdę chce
Boże uchowaj mnie i schowaj
Przed samą sobą której dość mam
Parszywy uśmiech o czwartej nad ranem
Szwy milczenia mam na ustach
Komentarze (2)
Tematyka jakże mi bliska. Jednak nadal mi się podoba
Cóż to za smutne smuty się tu pojawiły? Mam nadzieję, że po tej paskudnej czwartej nad ranem jednak zawitał na Twojej twarzy uśmiech. Wiersz mi się ogromnie spodobał, świetna zabawa słowem. Zaintrygował mnie zwłaszcza wers o siedmiu grzechach "kruchych", jedna zamiana słowa, a zrobiła na mnie jakieś takie kolosalne wrażenie. Czasem każdy z nas ma takie momenty w życiu, że nie czuje swojej wartości, że zastanawia się, po co to wszystko... a jednak warto przeczekać takie chwile, by potem w przyszłości stwierdzić, że było warto :) Zostawiam piątkę :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania