***
Miałem to szczęście i spotkałem człowieka, nie takiego, co się nim mieni, ale prawdziwego z sercem, uśmiechem, ciepłą dłonią. I nie uwierzysz, ale wszystko zaczęło mi się układać w całość, mój cel podróży, pragnienia, tęsknoty, zaspokoił jednym gestem.
To samo niebo, które jeszcze chwilę temu było tylko częścią sklepienia oddzielającą me chęci od możliwości stało się sprzymierzeńcem w świetlanym rozkwicie marzeń. Dostrzegałem barwy, kształty, czułem ciepło na policzku, ochotę do życia, nadzieję dla siebie samego.
Bałem się stracić z nim kontakt, ale bez potrzeby, on nie chciał mnie opuszczać, twierdził, że to właśnie mnie szukał. Cały czas powtarzał jak mało chce, w zasadzie wystarczy mu, że będzie mógł być mym przyjacielem, bratem, którego nigdy nie miał. Każdego ranka czekał przed mym domem, zasypywał pytaniami, zaspokajał moje potrzeby, częstował swoim 2 śniadaniem. Pomagał w pracy, wyręczał w obowiązkach domowych, wysłuchiwał mych narzekań, doradzał, pocieszał.
Zachęcał do intensywniejszego trybu życia, bym nie spoczął na laurach, abym starał się być lepszym. To on wyciągał mnie na ślizgawkę, to dzięki niemu wychodziłem w miasto, spożywałem smaczne posiłki w ciekawych lokalach. Przestałem być odludkiem, a nauczyłem się współżycia z innymi, no i to dzięki jego inicjatywie poznałem Lenę.
I co ja mogłem z tym zrobić, jak to przyjąć do wiadomości, skoro do dziś zabiegałem o strzępy dialogu, chwilę uwagi, a zostawałem z niemym pytaniem. Nikomu nie chciał się mnie słuchać, każdy był zabiegany, układał swoje życie, bo tak trzeba, należy. Jak mogłem mu więc uwierzyć, to nie jest normalne, to kłamca, nikt taki nie jest, nikt tak nie czyni…..Przegoniłem go.
Komentarze (2)
Bardzo ciekawa końcówka. Mimo że człowiek wydał ci się początkowo wyjątkowy, dopatrzyłeś się czegoś nietypowego, czegoś czego zwykli ludzie nie robią i ... Przegoniłeś go - świetne zakończenie, 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania