a ja też se czasem po lunatykuję, jak dotąd nikogo nie zaatakowałem, ale jak dotąd nie spotkałem nikogo z balonami, jeszcze wszystko przede mną jak widzę :) 5
Maurycy Podobno nie można lunatykującej osoby gwałtownie wybudzić. Ja mam wstręt do klanów, mimów i innych tego typu przebierańców. Zawsze przed nimi uciekam. Balony też gdy pękają strasznie mnie denerwują. :) Dzięki i się nie martw, raczej nie spotkasz nikogo z balonami. To jest fikcja z tą agresją. :)
Szudracz to mit z tą niemożnością wybudzania. Lunatyk najbardziej sam siebie naraża na niebezpieczeństwo najczęściej, rzadziej innych. Lepiej wybudzić lunatyka niż pozwolić by zrobił coś głupiego. Ja kiedyś przewalałem w nocy ziemniaki w piwnicy. Wyobraź sobie zdziwienie mojego ojca. Coś po ciemku hałasowało w piwnicy nocą... :) jeszcze czasem budzę się bardzo zmęczony, choć nikt już mi nie zgłasza, że się szlajam w piżamach po nocy :)
Maurycy Znam tylko jednego lunatyka, który wychodził z pierwszego piętra przez okno. :) Scenka z piwnicy, nie chciałabym być na miejscu Twojego ojca. :) Pewnie nadal urzędujesz w piżamie, tylko nie po domu. ;) Muszę jeszcze poczytać na ten temat. :)
" Cholera! Te wielkie buciory, kałuża okazał się zbyt głęboka. Po kostki utonęłam w bagnie.
- Nie! - wrzasnęłam w wolną przestrzeń.
- Ups!"
ile osób bierze w tym monologu?
"zjeżdżających w dół" - w odróżnieniu od tych zjeżdżających w górę.
"w dół z wierzy" - albowiem byli oni pełni wiary i nadziejii
"długo falowy dźwięk potrafi zmęczyć" - falowy dźwięk długo męczy?
"już dobrze lunatykowałaś" - poprzednie razy ci nie wychodziły ale wreszcie się udało... Przecinka brakuje.
Jest trochę rzeczy do poprawy w zapisie dialogów i z przecinkami, ale mimo to generalnie jest to dobry tekst.
Czemu chiciałaś to schować? Sympatyczny tekst, z zaskakującym finałem.
Tu bym Ci nieśmiało coś zasugerował:
"Przebieram nogami zaplątując się o własne kolana. W pasie luzy, szelki z metalowymi żabkami naciągnięte wpijają mi się w ramiona, podtrzymując przy tym balast. Wypchane kieszenie, a wszystko w nich już mam, torebka jest mi niepotrzebna."
Tu jest czas teraźniejszy, a dalej masz przeszły, wiec:
"Przwbierałam nogami, zaplątując się (...) żabkami, naciągnięte, wpijały mi się w ramiona (...) a wszystko w nich miałam, torebka nie była mi potrzebna"
Jeszcze tu:
"- Cholera! Te wielkie buciory, kałuża okazał się zbyt głęboka. Po kostki utonęłam w bagnie.
- Nie! - wrzasnęłam w wolną przestrzeń.
- Ups!"
To teraz wygląda, jakby odezwały się trzy osoby. Więc proponuję tak:
Cholera! Te wielkie buciory! Kałuża okazał się zbyt głęboka. Po kostki utonęłam w bagnie.
- Nie! - wrzasnęłam w wolną przestrzeń. - Ups!
"- Co jeszcze, co! Wyrzuciłam z siebie..." zabrakło - po "...co!"
"...Niezła halka - wyszeptałam. Miała taki spokojny..." - "Miała..." od akapitu, bo to już nie dotyczy wypowiedzi bohaterki, ani samej bohaterki.
"Uratowałaś mi skórę" - to wypiedź bohaterki, zabrakło " -
" przed kwestią.
Wygląda, że duźo, ale to takie tam drobiazgi.
Fajny ;)) Jestem za.
zdrawiamPo ;)
Cyrkowy klimat i jak zwykle kolorowe balony to atrybut lunaparku. Końcówka z przebijaniem balonów ma pewnie podłoże nie tylko związane z lunatykowaniem. Pewnie trauma z dzieciństwa. Bo kto nie lubi kolorowych głośników. Pozdrawiam 5:)
Tym razem jestem na końcu. Stacjonar - muszę być w domu. Ciekawa opowieść, ciekawie napisana. Nie domyśliłem się zakończenia.
Specjalnie nie czytałem komentarzy - przed. Pomysł jest najważniejszy. A później - to już leci. Pozdrów Tyko i wszystkich ludzi dla Ciebie miłych. *****
Nie dosyć, że Twój tekst: ''Lunapark" - mi się spodobał - to jeszcze mnie rzuciłaś myślą tytułową i dzięki temu - napisałem swój. Na szczęście, nie na tyle mocno, że mogłem coś tam napisać. Dzięki.
Dekaos Nie przybiera na sile Twoja inspiracja na tyle, żebym mogła oberwać rykoszetem. ;) Chyba mam za mało mocy twórczej, żebyś przywalił porządnie w klawiaturę. :) Pokaż swoje pazury. :)
Może nie masz czego żałować. Rykoszet poszarpany pazurami, ma strasznie niestabilną powierzchnię. Nie wiadomo, którą częścią byś dostała. Gdyby już leciał, to nie mam na tyle silnej woli żeby sterować jego ułożeniem - myślofalą. Pozdrawiam.
Komentarze (24)
Ale dlaczego już nie ma? Chciałem poczytać i lipa.
no właśnie? dlaczego nie ma?
Dobra, już jest przed Wami nie idzie się schować. ;)
;))
a ja też se czasem po lunatykuję, jak dotąd nikogo nie zaatakowałem, ale jak dotąd nie spotkałem nikogo z balonami, jeszcze wszystko przede mną jak widzę :) 5
Maurycy Podobno nie można lunatykującej osoby gwałtownie wybudzić. Ja mam wstręt do klanów, mimów i innych tego typu przebierańców. Zawsze przed nimi uciekam. Balony też gdy pękają strasznie mnie denerwują. :) Dzięki i się nie martw, raczej nie spotkasz nikogo z balonami. To jest fikcja z tą agresją. :)
Szudracz to mit z tą niemożnością wybudzania. Lunatyk najbardziej sam siebie naraża na niebezpieczeństwo najczęściej, rzadziej innych. Lepiej wybudzić lunatyka niż pozwolić by zrobił coś głupiego. Ja kiedyś przewalałem w nocy ziemniaki w piwnicy. Wyobraź sobie zdziwienie mojego ojca. Coś po ciemku hałasowało w piwnicy nocą... :) jeszcze czasem budzę się bardzo zmęczony, choć nikt już mi nie zgłasza, że się szlajam w piżamach po nocy :)
Maurycy Znam tylko jednego lunatyka, który wychodził z pierwszego piętra przez okno. :) Scenka z piwnicy, nie chciałabym być na miejscu Twojego ojca. :) Pewnie nadal urzędujesz w piżamie, tylko nie po domu. ;) Muszę jeszcze poczytać na ten temat. :)
" Cholera! Te wielkie buciory, kałuża okazał się zbyt głęboka. Po kostki utonęłam w bagnie.
- Nie! - wrzasnęłam w wolną przestrzeń.
- Ups!"
ile osób bierze w tym monologu?
"zjeżdżających w dół" - w odróżnieniu od tych zjeżdżających w górę.
"w dół z wierzy" - albowiem byli oni pełni wiary i nadziejii
"długo falowy dźwięk potrafi zmęczyć" - falowy dźwięk długo męczy?
"już dobrze lunatykowałaś" - poprzednie razy ci nie wychodziły ale wreszcie się udało... Przecinka brakuje.
Jest trochę rzeczy do poprawy w zapisie dialogów i z przecinkami, ale mimo to generalnie jest to dobry tekst.
Zaciekawiony Dzięki, świetnie prowadzisz korektę. :)
Czemu chiciałaś to schować? Sympatyczny tekst, z zaskakującym finałem.
Tu bym Ci nieśmiało coś zasugerował:
"Przebieram nogami zaplątując się o własne kolana. W pasie luzy, szelki z metalowymi żabkami naciągnięte wpijają mi się w ramiona, podtrzymując przy tym balast. Wypchane kieszenie, a wszystko w nich już mam, torebka jest mi niepotrzebna."
Tu jest czas teraźniejszy, a dalej masz przeszły, wiec:
"Przwbierałam nogami, zaplątując się (...) żabkami, naciągnięte, wpijały mi się w ramiona (...) a wszystko w nich miałam, torebka nie była mi potrzebna"
Jeszcze tu:
"- Cholera! Te wielkie buciory, kałuża okazał się zbyt głęboka. Po kostki utonęłam w bagnie.
- Nie! - wrzasnęłam w wolną przestrzeń.
- Ups!"
To teraz wygląda, jakby odezwały się trzy osoby. Więc proponuję tak:
Cholera! Te wielkie buciory! Kałuża okazał się zbyt głęboka. Po kostki utonęłam w bagnie.
- Nie! - wrzasnęłam w wolną przestrzeń. - Ups!
"- Co jeszcze, co! Wyrzuciłam z siebie..." zabrakło - po "...co!"
"...Niezła halka - wyszeptałam. Miała taki spokojny..." - "Miała..." od akapitu, bo to już nie dotyczy wypowiedzi bohaterki, ani samej bohaterki.
"Uratowałaś mi skórę" - to wypiedź bohaterki, zabrakło " -
" przed kwestią.
Wygląda, że duźo, ale to takie tam drobiazgi.
Fajny ;)) Jestem za.
zdrawiamPo ;)
Adam Dzięki za wszystko. Sugestie i poprawki chętnie przyjmuję. :) Pozdro. ;)
". Wszyscy naszpikowani byli szaleństwem." - To mi się strasznie widzi.
Klimat zajebisty, końcówka majstersztyk. O błędach ni mówię, bo widzę po komentarzach, że ktoś się wziął.
Pozdro, Wielka Szu.
Can Dzięki i miło Cię widzieć. :)
Cyrkowy klimat i jak zwykle kolorowe balony to atrybut lunaparku. Końcówka z przebijaniem balonów ma pewnie podłoże nie tylko związane z lunatykowaniem. Pewnie trauma z dzieciństwa. Bo kto nie lubi kolorowych głośników. Pozdrawiam 5:)
pasja Huk wszelkiego pochodzenia, działa na mnie irytująco. Szczególnie niespodziewany. :) Dzięki :)
Szudracz tak na marginesie to mogłabyś wrzucić na LBnP. Noc w wesołym miasteczku Adama
Zdecydowanie.
pasja, Adam Dzięki za propozycję. :) Na bitwę nie idę. :)
Tym razem jestem na końcu. Stacjonar - muszę być w domu. Ciekawa opowieść, ciekawie napisana. Nie domyśliłem się zakończenia.
Specjalnie nie czytałem komentarzy - przed. Pomysł jest najważniejszy. A później - to już leci. Pozdrów Tyko i wszystkich ludzi dla Ciebie miłych. *****
Dekaos Dzięki za pozdrowienia i miłe słowa. :)
Nie dosyć, że Twój tekst: ''Lunapark" - mi się spodobał - to jeszcze mnie rzuciłaś myślą tytułową i dzięki temu - napisałem swój. Na szczęście, nie na tyle mocno, że mogłem coś tam napisać. Dzięki.
Dekaos Nie przybiera na sile Twoja inspiracja na tyle, żebym mogła oberwać rykoszetem. ;) Chyba mam za mało mocy twórczej, żebyś przywalił porządnie w klawiaturę. :) Pokaż swoje pazury. :)
Może nie masz czego żałować. Rykoszet poszarpany pazurami, ma strasznie niestabilną powierzchnię. Nie wiadomo, którą częścią byś dostała. Gdyby już leciał, to nie mam na tyle silnej woli żeby sterować jego ułożeniem - myślofalą. Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania