"Obskurne drzwi do spiżarni, do której tylko wilgoć zaglądała zamykając, za sobą wejście na haczyk. " - przesuń przecinek na :
"Obskurne drzwi do spiżarni, do której tylko wilgoć zaglądała, zamykając za sobą wejście na haczyk. "
"W tym wąskim oknie zakrzywionym rombie, parapetu nie ma po zewnętrznej stronie" - chyba przecinek po oknie, parapet nie jest w oknie tylko pod oknem, nie jest jego częścią.
"Czasami za nią wchodzi tam, mała, drobna" - bez przecinka po tam
"nagich, nakrapiany ślimaków" - nakrapianych
"Przenikliwa i wstrętna idealna do kiszenia kapusty" - przecinek po wstrętna
"W nocy, kiedy wygasa brzuchaty kociołek z wodą noc zagląda przez" - przecinek po wodą
Pan Czepialski nieśmiało;
W tym wąskim oknie zakrzywionym rombie, - Albo brak przecinka, albo "w tym wąskim zakrzywionym rombie okna"
W nocy, kiedy wygasa brzuchaty kociołek z wodą noc zagląda przez metalowe pręty w oknie. - noc, noc... może "po zmroku, kiedy" ?
5 ;)
Tekstu jeszcze nie czytałem, ale przeczytam na bank. Ja w kwesti Twojego awataru ;) Kurcze, jak go zobaczyłem, to pożałowałem, ż usunąłem swoje zdjęcie rtg czaszki, też tam mialem otwarte usta. Fajny byłby awek. Twój jest zniewalający (z nóg ;)))
Szu, najpierw uwagi:
Czas narracji - masz:
"...parapetu nie ma...", "...czekała zawsze na zimną wodę...", "...wilgoć zaglądała...", "Czasami za nią wchodzi tam...", itd. Raz coś "jest", a raz "było", należałoby to ujednolicić.
"Ściany posiniałe i miejscami czarne, miały przywilej masujących ich nóg, nagich, nakrapianych ślimaków." - to zdanie jest ułomne przez konstrukcję. Ściany miały przywilej masująsych ich nóg? Rozumiem, że ślimaki robiły ścianom oślizgły "masaż". Tu też pomieszanie czasów - "miały", a potem "przechadzają się".
A tak:
"Ściany, posiniałe i miejscami czarne miały swój przywilej - masowały je nogi nagich, nakrapianych ślimaków."?
"Sklepienie łukowe nie pasowało do tego budownictwa." - sztywne zdanie, przecie to nie wykład o architekturze.
"Piec z grubą blachą sąsiadował z parnikiem. W drugim zakamarku pomieszczania, było duszno..." - tu jest za duźo. Piszesz "w drugim zakamarku...", tak jakby obok pieca i parnika było jeszcze coś trzeciego, tam znikał dziadek, a on przecież znikał w parniku. Ja bym to tak:
Piec z grubą blachą sąsiadował z dusznym parnikiem, dziadek znikał tam często...itd.
"..zakryty deską z zatkanym kominem..." - deska ma komin, do tego zakryty?
Są fragmenty urokliwe (slimaki, kapusta, noc), są trochę "straszne". Tekst broniłby się wspaniale gdyby nie huśtawka czasów i kilka dziwnych zdań. Napisałaś, że to próba, czekam więc na efekt finalny.
Pozdrawiam ;)
Adam Nakręciłam i namieszałam, trochę poprawiłam, resztę jeszcze raz przeanalizuję. Dziwne zdania towarzyszą mi co jakiś czas. :) Mam taki odchył od normy. :) Dobrze, że jest źle w tylu miejscach, mam przynajmniej nad czym się popastwić. ;) Dzięki za wszystkie wskazówki i poprawki przydadzą mi się w dalszej pracy. Pozdrowienia.:)
Jestem Zniewolony tym opisem extra pozytywnie. Od razy rusza wyobraźnia i chociaż nigdy tam nie byłem, to się czuję tak, jak bym tam był. Mam nadzieję, że więcej kątów opiszesz. Pozdrawiam Cię - 5 bochenków w kształcie gwiazdeczek.
Oj Szudracz, Tam na pewmo duch jest sobie gdzieś w kącie i czeka biedny niecierpliwy, aż go wywołasz Taki uroczy Kapuchenek w mundurku. Ty tak piszesz, że wyobraźnia z kopyta rusza.
No przecież nie chcesz, żeby się nieboraczek przeziębił. Chyba, że się rozrusza odgarniając motylki. Chociaż kawałek dziecka warto sobie zostawić na później. Wiesz o co mi chodzi.
To jest oczywiste. Dlatego nie wspomniałem.
Ale jest za ładny. To może być dowód, na odwiedziny kosmitów. Wiadomo to, co im nagadał o naszej Ziemi, za taki prezent. Jak dojdzie do inwazji z kosmosu, to wspomnisz moje słowa. Pomyślisz : przez ząb - muszę się kryć po kątach.
Adam Tak, to ten sam dom. Trochę się obawiam otwierać te rozdziały. Lubię wspominać, a pisząc odsłania mi się więcej ujęć. Trzymaj rękę na pulsie i pisz jak mi znowu coś wpadnie do koszyka z balaganem w zdaniach, albo jakieś dziwactwa wyrwane z kontekstu. :) Postaram się nie mieszać czasu. :) Miło, że czytasz. :)
Zaciekawiony Ładne pierzaste sklepienie, tylko aniołów brakuje. Muszę kupić sobie drugie oczy. Z piecem jest problem, bo on był częściowo w ścianie. Napisałam inaczej niż sugerujesz. Zerknij czy może tak zostać? Dzięki po raz kolejny za wychwycenie tych niejasności. :) Pozdrawiam :)
Szudracz
ja bym to jednak zmienił na:
"piec do pieczenia chleba, z otworem do komina zakrytym deską, głodny wilgotnej mąki"
Chodzi o to, że w obecnej wersji brzmi to tak, jakby deska była częścią pieca (należała do niego) a nie była tylko zamknięciem okapu, ponadto gubi się podmiot i wydaje się, że to komin jest głodny mąki.
Szudracz klimat przygnębiający. Ukazujesz upływanie czasu i zostawienie śladów ludzkiego istnienia. Mnie wzruszyłaś. U nas w domu była pralka Frania z taką wyżymaczką na korbkę. Pozdrawiam serdecznie. Oceniłam wcześniej. :)
pasja Cieszę się, że jesteś. :) Pralka Diana była automatyczna, ale Franie też były używane jeszcze w wielu domach, tylko bez tego wałka do wyciskania. Woda w tych starych modelach wydawała taki charakterystyczny siorb, w czasie powstającego wiru bez ubrań. :) Pozdrawiam Cię. :)
Znowu czytałem.
czas - ''wchodziła tam mała drobna.." ''masowały {je?) nogi nagich...'' ''... domowników, którzy stanowili chwilowe urozmaicenie pustostanu'' - bez drugiego ''były'' ''z dusznym parnikiem. Dziadek znikał tam...''
Jak za dużo się wtryniam, to napisz.
Obadaj - według Ciebie
Dekaos Sprawdzę i nigdy nie ma problemu kiedy wskazujesz mi błędy. Dzięki serdecznie. Poprawiłam,, Mrocznego,, Pomału zabieram się za następne fragmenty. Pozdrawiam. :)
Komentarze (38)
No, fajny opis. Szkoda, że jest trochę błędów i trochę chaos. Tak czy siak, robota dobra, tylko lekko niedopracowana. Pozdro.
Panie To jest autentyczny opis wnętrza. Chciałam spróbować opisać, to co jeszcze pamiętam. :) Dzięki :)
Znowu proza poetycka, metafory... cudnie.
Jedynie literówki do poprawy. nakrapianych itd brakuje też przecinków.
W nocy, kiedy wygasa brzuchaty kociołek z wodą noc zagląda przez metalowe pręty w oknie. w nocy, noc zagląda?
Trzeba to poprawić koniecznie i będzie niebo w gębie...
Pozdrawiam.
betti Przestań, bo obrosnę w piórka. :) Dzięki. :)
Szudracz obrastaj, ale pod warunkiem, że nadal będziesz pisała poetycko. Powtórzę się, ale uwielbiam ten gatunek.
"Obskurne drzwi do spiżarni, do której tylko wilgoć zaglądała zamykając, za sobą wejście na haczyk. " - przesuń przecinek na :
"Obskurne drzwi do spiżarni, do której tylko wilgoć zaglądała, zamykając za sobą wejście na haczyk. "
"W tym wąskim oknie zakrzywionym rombie, parapetu nie ma po zewnętrznej stronie" - chyba przecinek po oknie, parapet nie jest w oknie tylko pod oknem, nie jest jego częścią.
"Czasami za nią wchodzi tam, mała, drobna" - bez przecinka po tam
"nagich, nakrapiany ślimaków" - nakrapianych
"Przenikliwa i wstrętna idealna do kiszenia kapusty" - przecinek po wstrętna
"W nocy, kiedy wygasa brzuchaty kociołek z wodą noc zagląda przez" - przecinek po wodą
Ładne acz niezgrabne.
Zaciekawiony Dziękuję za pomoc. Poprawki naniesione. Pozdrawiam :)
Pan Czepialski nieśmiało;
W tym wąskim oknie zakrzywionym rombie, - Albo brak przecinka, albo "w tym wąskim zakrzywionym rombie okna"
W nocy, kiedy wygasa brzuchaty kociołek z wodą noc zagląda przez metalowe pręty w oknie. - noc, noc... może "po zmroku, kiedy" ?
5 ;)
Karawan Poprawki i uwagi są mi niezbędne, zmieniłam te zdania. Dzięki serdeczne. :)
Tekstu jeszcze nie czytałem, ale przeczytam na bank. Ja w kwesti Twojego awataru ;) Kurcze, jak go zobaczyłem, to pożałowałem, ż usunąłem swoje zdjęcie rtg czaszki, też tam mialem otwarte usta. Fajny byłby awek. Twój jest zniewalający (z nóg ;)))
Adam Jeśli chcesz, możesz sobie skopiować tą czaszkę. :) Ona pochodzi z Muzeum Historii Naturalnej.
Zajrzyj później. :)
Szu, jestem po lekturze, mam kilka uwag, ale o tym jutro, bo już prawie zasypiam.
Dobrej ;))
Szu, najpierw uwagi:
Czas narracji - masz:
"...parapetu nie ma...", "...czekała zawsze na zimną wodę...", "...wilgoć zaglądała...", "Czasami za nią wchodzi tam...", itd. Raz coś "jest", a raz "było", należałoby to ujednolicić.
"Ściany posiniałe i miejscami czarne, miały przywilej masujących ich nóg, nagich, nakrapianych ślimaków." - to zdanie jest ułomne przez konstrukcję. Ściany miały przywilej masująsych ich nóg? Rozumiem, że ślimaki robiły ścianom oślizgły "masaż". Tu też pomieszanie czasów - "miały", a potem "przechadzają się".
A tak:
"Ściany, posiniałe i miejscami czarne miały swój przywilej - masowały je nogi nagich, nakrapianych ślimaków."?
"Sklepienie łukowe nie pasowało do tego budownictwa." - sztywne zdanie, przecie to nie wykład o architekturze.
"Piec z grubą blachą sąsiadował z parnikiem. W drugim zakamarku pomieszczania, było duszno..." - tu jest za duźo. Piszesz "w drugim zakamarku...", tak jakby obok pieca i parnika było jeszcze coś trzeciego, tam znikał dziadek, a on przecież znikał w parniku. Ja bym to tak:
Piec z grubą blachą sąsiadował z dusznym parnikiem, dziadek znikał tam często...itd.
"..zakryty deską z zatkanym kominem..." - deska ma komin, do tego zakryty?
Są fragmenty urokliwe (slimaki, kapusta, noc), są trochę "straszne". Tekst broniłby się wspaniale gdyby nie huśtawka czasów i kilka dziwnych zdań. Napisałaś, że to próba, czekam więc na efekt finalny.
Pozdrawiam ;)
Adam Nakręciłam i namieszałam, trochę poprawiłam, resztę jeszcze raz przeanalizuję. Dziwne zdania towarzyszą mi co jakiś czas. :) Mam taki odchył od normy. :) Dobrze, że jest źle w tylu miejscach, mam przynajmniej nad czym się popastwić. ;) Dzięki za wszystkie wskazówki i poprawki przydadzą mi się w dalszej pracy. Pozdrowienia.:)
Jestem Zniewolony tym opisem extra pozytywnie. Od razy rusza wyobraźnia i chociaż nigdy tam nie byłem, to się czuję tak, jak bym tam był. Mam nadzieję, że więcej kątów opiszesz. Pozdrawiam Cię - 5 bochenków w kształcie gwiazdeczek.
Dekaos Zajrzę tam jeszcze i pobuszuję po kątach. :) Odświeżę sobie pamięć. :) Dzięki bardzo za to extra pozytywne nastawienie. :)
Oj Szudracz, Tam na pewmo duch jest sobie gdzieś w kącie i czeka biedny niecierpliwy, aż go wywołasz Taki uroczy Kapuchenek w mundurku. Ty tak piszesz, że wyobraźnia z kopyta rusza.
Dekaos Zawiniety w liście z kapuchy z pola. :) Znowu mam kilka lat i nigdy nie dorosnę ;)
No przecież nie chcesz, żeby się nieboraczek przeziębił. Chyba, że się rozrusza odgarniając motylki. Chociaż kawałek dziecka warto sobie zostawić na później. Wiesz o co mi chodzi.
Dekaos Zdziecinnieć na starość? :) Można przez całe życie pielęgnować w sobie dziecko. :)
Oj Szudracz. Nie tak mnie zrozumiałaś. Napisałem ociupinkę dziecka. A 90 procent - przez całe życie swe pielęgnować. Zgadzam się.
Twój AVUŚ jest uroczy. Jakby się ironicznie uśmiechał. Samo życie.
Dekaos Ten jeden ząb, jest najlepszy. ;)
To jest oczywiste. Dlatego nie wspomniałem.
Ale jest za ładny. To może być dowód, na odwiedziny kosmitów. Wiadomo to, co im nagadał o naszej Ziemi, za taki prezent. Jak dojdzie do inwazji z kosmosu, to wspomnisz moje słowa. Pomyślisz : przez ząb - muszę się kryć po kątach.
Fajny ten fragment z głowami w beczce, jak z horroru ;) Mi się podoba ten plastyczny opis wnętrza, ma klimat
illibro Gdzieś chyba wychodzi duch tego domu, dlatego jest lekko strasznie. :) Dzięki :)
Szu, ja rozumiem, że to ma związek z tekstem Z głodu. Robi się ciekawy cykl i z chęcią poczytam kolejne oblicza ducha tego domu, jak zawsze zresztą.
Adam Tak, to ten sam dom. Trochę się obawiam otwierać te rozdziały. Lubię wspominać, a pisząc odsłania mi się więcej ujęć. Trzymaj rękę na pulsie i pisz jak mi znowu coś wpadnie do koszyka z balaganem w zdaniach, albo jakieś dziwactwa wyrwane z kontekstu. :) Postaram się nie mieszać czasu. :) Miło, że czytasz. :)
Trochę poprawek i... nowych wątpliwych fragmentów.
"Sufit przecięty łukowo" - przecięty na pół zapewne. Nie można czegoś w rodzaju "łukowaty sufit" albo ostatecznie "wykrzywiony w łuk"?
"wypierzał się" - czyli zrzucał z siebie pierze starego tynku. Wypiętrzał
"Piec do pieczenia chleba, zakrywał deską wylot komina" - piec zakrywał? A nie byłoby prościej napisać "Piec do pieczenia chleba, deską zakryty wylot komina"?
Zaciekawiony Ładne pierzaste sklepienie, tylko aniołów brakuje. Muszę kupić sobie drugie oczy. Z piecem jest problem, bo on był częściowo w ścianie. Napisałam inaczej niż sugerujesz. Zerknij czy może tak zostać? Dzięki po raz kolejny za wychwycenie tych niejasności. :) Pozdrawiam :)
Szudracz
ja bym to jednak zmienił na:
"piec do pieczenia chleba, z otworem do komina zakrytym deską, głodny wilgotnej mąki"
Chodzi o to, że w obecnej wersji brzmi to tak, jakby deska była częścią pieca (należała do niego) a nie była tylko zamknięciem okapu, ponadto gubi się podmiot i wydaje się, że to komin jest głodny mąki.
Zaciekawiony Zgadzam się z tym zdaniem, zmieniłam. Dziękuję za wyjaśnienie. :)
Szudracz klimat przygnębiający. Ukazujesz upływanie czasu i zostawienie śladów ludzkiego istnienia. Mnie wzruszyłaś. U nas w domu była pralka Frania z taką wyżymaczką na korbkę. Pozdrawiam serdecznie. Oceniłam wcześniej. :)
pasja Cieszę się, że jesteś. :) Pralka Diana była automatyczna, ale Franie też były używane jeszcze w wielu domach, tylko bez tego wałka do wyciskania. Woda w tych starych modelach wydawała taki charakterystyczny siorb, w czasie powstającego wiru bez ubrań. :) Pozdrawiam Cię. :)
Znowu czytałem.
czas - ''wchodziła tam mała drobna.." ''masowały {je?) nogi nagich...'' ''... domowników, którzy stanowili chwilowe urozmaicenie pustostanu'' - bez drugiego ''były'' ''z dusznym parnikiem. Dziadek znikał tam...''
Jak za dużo się wtryniam, to napisz.
Obadaj - według Ciebie
Dekaos Sprawdzę i nigdy nie ma problemu kiedy wskazujesz mi błędy. Dzięki serdecznie. Poprawiłam,, Mrocznego,, Pomału zabieram się za następne fragmenty. Pozdrawiam. :)
...towarzystwa domowników. Takim chwilowym urozmaiceniem pustostanu - nie zerkłem na poprzednie - ''która''
Ale tak jak napisałaś, też w sumie dobrze.
Dekaos Koniecznie muszę więcej pisać, bo mi tam utkniesz w tych starociach. :) Mroczny już jest po małej korekcie. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania