05 podzwonne dla siódmego dnia

niedziela na wawrze

na wawrze niedziele

bez domków ze zbiórek cegieł

zaczętych do połowy

z nieskończonych pod papą

strychów poddaszy

się porozjeżdżały lepsze lata

wszystko zamknięte

albo nie ma

chodziłem tędy

w falach zapachów

zup różnorodnie jarzynowych

bo każda miała swój sekret

świeże nawierzchnie

z granitów betonów

odbijają pustkę ulicy

dawnych wertepów

do gubienia wydechu

w biegu nocami czasami

idę w ciszy na piwo

co już się nie napiję

jak się powinno

stało się tu

to samo

co na czerniakowie

poumierali miejscowe chłopaki

spracowani po tygodniu

z paznokciami na czarno

w warsztatach przebijania znaków

podrasowania i reanimacji

poszły za nimi z wawra

szykowne dziewczyny

księżniczki sobotnich potańcówek

w ciszy idę w ład

niepołamanych gałęzi owocowych

bo się nie urodziły

rozwrzeszczane bachory

goniące z kijami w dłoniach

e-e-e-e-! nie żyjesz! wygrałem!

strupiali na kolanach

łowcy niedoszłych jabłek i agrestu

gdzieś nie tutaj

modlą się bez treści

do wyelegantowanego boga

w niedzielnym gajerze

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania