1. Poeta - ofiara czy złodziej, który szaty niebios ukraść nie potrafi?
Poezja, poezje i cały ten poetycki „burdel”
Poezja jest… a może inaczej: poezja bywa. Bywa wyczekiwanym porządkiem, bywa dupy bólem, bywa słów chaosem i nadmiernym władzy nad treścią poczuciem. Bywa bezwstydnym, emocjonalnym ekshibicjonizmem i całym szeregiem innych zjawisk, które z lubością podpiąć winniśmy pod mitologiczną już formułę: wszystko jest poezją.
Jeśli więc wszystko nią jest, jak żałośnie miałka staje się potrzeba jej roztrząsania w kontekście technicznym, rozbierania na części rytmu, rymu, ilości sylab, jakby istniał na to jeden, obowiązujący wzór. Przecież wszystko ma swój rytm, który wcale nie musi z Twoim rezonować i nie ma takiej metafory, która niosłaby moc uniwersalną na tyle, by trafić w każdego miejsce najczulsze. Każdy z nas porusza się w innej stylistycznej sferze, krąży po własnej wrażliwości orbicie, więc dla jednych coś będzie majstersztykiem wyobraźni, a dla innych pozostanie jedynie splecionym ze sobą słów zbiorem, przypadkowym głosek splotem, który nie zostawia po sobie nic. Absolutnie nic.
By pisać zacząć, przede wszystkim czuć należy!
Czy poezję należy rozumieć czy czuć? Gdyby to pierwsze było sednem jej pisania, poezja byłaby nauką, a nie sztuką. Byłaby przedmiotem ścisłym, opartym o konkretnych zasad opasłe tomy. Tymczasem od wieków jest rozszerzającym się stanem entropii, rozmywającym sztywnych reguł okowy. Co tak naprawdę łączy Williama Buttlera Yeatsa i Charlesa Bukowskiego? Jaka klamra spina Edwarda Stachurę i Mariana Grześczaka? Przecież nie jest to, w żadnym wypadku stylistyka, arytmetyka głosek, podobieństwo rytmu, ilość wersów, czy inna posrana naukowa zasada.
Poezja to potrzeba uchwycenia słowem uczuć wspólnego zbioru. To usilna konieczność opisania świata ,z którym na co dzień obcujemy. To wyciągnięcie dłoni do bliźniego, a także cios prosto pomiędzy oczy jego. To także pokaz naszej nieudolności, przecież opisujemy te same rzeczy, w kółko od wielu już tysiącleci. I ciągle głodni wyczekujemy perfekcyjnych metafor. Słów pojedynczych zlepionych razem, jak smaków paleta w wykwintnego posiłku bogactwie. Jak obraz przepełniony, różnych barw odcieniem. Bez względu na prymitywizm formy, czy techniki doskonałość, barwa i ich mnogi zestaw skupia oczy nasze. Czysta forma jest od wieków, króliczkiem gonionym i jeszcze nigdy, tak naprawdę nie złapanym.
Oczywiście uczuć szeroka wrażliwość na nic się zda, bez rozumu pojmującego słów znaczenie. Odczytującego ich mnogość skrywaną za kotarą bogatych dźwięków. Rozum na zawsze stanął w objęć czułym uścisku. Tych uczuć rozedrganie, byłoby niczym bez rozumienia, mogłoby stać się tylko jakże płytkim wrażeń zestawem. Uczucia mają to do siebie, że ich ulotność, czyni je nie trwałym stanem. Tylko rozum może pomóc. Wykuć je w pamięci tablic ramy. Inaczej, tych słów zestawy, nigdy nie przetrwają czasu próby. Poezja ma jeden kamień węgielny – uczuć naszych bogactwo. Nad nim spoczywa rozumu kamiennych bloków, solidna podmurówka.
CDN...
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania