1. Wojny Bogów. Miecz Raaris - Legenda

Po wielu próbach i zmianach treści wracam na opowi z publikacją "Wojen Bogów". Tekst nie jest po żadnej większej korekcie (zdołałam usunąć tylko to, co wychwyciło moje oko) i jeszcze nikt nie spojrzał na niego świeżym okiem, więc za każde spostrzeżenia czy wytknięcie błędów będę ogromnie wdzięczna. Pierwsza część progu pojawi się jutro. Enjoy!

 

* * *

Dawno temu na szczycie niewyobrażalnie wysokiej góry, w której swój początek miały wszystkie rzeki świata, i z której spływały mniej i bardziej spokojne wiatry, narodzili się bogowie — Eques, Syhotz, Filia, Lewuna, Netos, Sydion, Simmir, Wamus oraz Raaris i Arasil — potężne rodzeństwo, które szybko przejęło przywództwo nad pozostałymi.

Raaris jako bogini wojny, pojedynków, wyzwań, siły i wiedzy, patronowała królom, rycerzom i wojownikom. Arasil zaś — sprawujący władzę nad pogodą, prawem, wojną, sprawiedliwością, prawdą, edukacją, a z czasem, na skutek pewnego wyzwania, nad złotem i bogactwem — patronował sędziom, nauczycielom, uczniom oraz osobom szukającym sprawiedliwości.

Mimo różniących ich sprzeczności byli rodzeństwem zgodnym, zapartym w boju, kroczącym ramię w ramię. Wydawało się, że nie ma rzeczy, która mogłaby ich skłócić. Wydawało się…

Vratuzia była jednym z większych królestw, rządzona sprawiedliwą ręką króla Evereda Wspaniałego. Za sprawą żyznych gleb ludzie nie zaznawali tam głodu, a bogactwa naturalne odtrącały niedostatek i biedę. Każdy bóg był mile widziany w Vratuzii, ale to Raaris i Arasil byli ulubieńcami miejscowych. Czczeni przez nich na najróżniejsze i niezwykłe sposoby zapragnęli, by rządzić i patronować Vratuzii w pojedynkę. Stało się to przyczyną konfliktu między rodzeństwem.

Przez pięćdziesiąt lat i pięć dni zwolennicy bogini wojny i boga sprawiedliwości toczyli między sobą krwawą i zawziętą bitwę, aż szóstego dnia, w ostatecznym starciu Vratuzia podzieliła się na sprzyjające Raaris Vraven i Vartuzię, pieczę nad którą przejął Arasil.

Od tamtej pory oba królestwa są śmiertelnymi wrogami i nikt i nic wydaje się tego nie zmienić.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Rafał Łoboda miesiąc temu
    Cześć,
    jedziemy z tematem:

    " i z której spływały mniej i bardziej spokojne wiatry" - spływały bardziej pasuje do wspomnianych wcześniej rzek.
    "Eques, Syhotz, Filia, Lewuna, Netos, Sydion, Simmir, Wamus oraz Raaris i Arasil" - których to nazw nikt nie zapamięta, więc nie ma sensu ich podawać w prologu.
    "Raaris jako bogini wojny, pojedynków, wyzwań, siły i wiedzy, patronowała królom, rycerzom i wojownikom. Arasil zaś — sprawujący władzę nad pogodą, prawem, wojną, sprawiedliwością, prawdą, edukacją, a z czasem, na skutek pewnego wyzwania, nad złotem i bogactwem — patronował sędziom, nauczycielom, uczniom oraz osobom szukającym sprawiedliwości."
    Infodump, infodump, does whatever infodump does... Od razu mnie zastanowiło: skoro bogowie się narodzili i już są patronami np. rycerzy, to znaczy, że rycerze, władcy itd. byli wcześniej? Jeśli nie, to dlaczego są patronami rycerzy, skoro jeszcze nie ma rycerzy?
    "Mimo różniących ich sprzeczności byli rodzeństwem zgodnym, zapartym w boju, kroczącym ramię w ramię."
    Jakich sprzeczności? W boju z kim?
    "Wydawało się, że nie ma rzeczy, która mogłaby ich skłócić. Wydawało się…"
    Komu się wydawało? Ludziom? Bogom?
    "a bogactwa naturalne odtrącały niedostatek i biedę" - Odtrącały? Eee?
    "Czczeni przez nich na najróżniejsze i niezwykłe sposoby zapragnęli, by rządzić i patronować Vratuzii w pojedynkę."
    Znaczy, dwójka zapragnęła rządzić w pojedynkę? To trzeba jaśniej napisać.
    "Przez pięćdziesiąt lat i pięć dni zwolennicy bogini wojny i boga sprawiedliwości toczyli między sobą krwawą i zawziętą bitwę, aż szóstego dnia, w ostatecznym starciu Vratuzia podzieliła się na sprzyjające Raaris Vraven i Vartuzię, pieczę nad którą przejął Arasil."
    To bitwa trwała pięćdziesiąt lat i sześć dni? Bitwy rzadko trwały nawet parę dni. Może chodziło Ci o wojnę? Pięćdziesiąt lat wojny zrobiłoby taką masakrę ludności, że nie byłoby się tam czemu dzielić na odrębne kraje.
    "Od tamtej pory oba królestwa są śmiertelnymi wrogami i nikt i nic wydaje się tego nie zmienić."
    I nikt i nic nie wydaje się móc tego zmienić = przykładowa poprawka.

    Ok. Nie lubię i nie popieram prologów, ale zdarzają się dobrze napisane (a nawet świetne). Niestety, tutaj to typowy infodump, który nie zachęca do lektury. Albo go rozwiń, albo porzuć. Wszystkie zawarte tu informacje można wpleść w fabułę, bez szkody dla ciągłości akcji, a i dla czytelnika będzie lepiej i płynniej.
    Pozdrawiam
  • A.E.Black miesiąc temu
    Hej, dziękuję za uwagi, wezmę je z chęcią pod uwagę przy poprawkach. Muszę jednak dodać, że nie jest to prolog, a jedynie wstępna legenda. Jak napisałam w notce na górze, pierwsza część prologu pojawi się jutro.
    Również pozdrawiam
  • Bajkopisarz miesiąc temu
    zapartym w boju - zaprawiony chyba.

    Powyżej masz już dość dużo uwag, z którymi się całkowicie zgadzam. Ten prolog jest słaby. Możesz wszystkie te informacje wpleść później w fabułę i tylko na tym zyskasz. Jeśli to nie prolog a rozdział pierwszy, to za szybko lecisz z informacjami, które zapewne masz pokładane w głowie i wiesz co i jak, ale czytelnik kompletnie nie.
    Zatem, jeśli to rozdział 1 to zacznij jeszcze raz, wprowadzając nieco więcej, nieco szczegółowiej. A jeśli to jednak prolog, to wypadałoby trzasnąć czymś czytelnika w mordę na odlew, żeby chciał czytać dalej. Tu na razie nic takiego nie ma.
  • A.E.Black miesiąc temu
    Hej, nie jest to prolog ani rozdział pierwszy. Jak pisałam w notce na górze, prolog pojawi się jutro. To tylko wstępna legenda ;)
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    "Pierwsza część progu" - prologu
    "Vartuzię, pieczę nad którą przejął Arasil." - lepiej zmienić tu szyk: "... nad którą pieczę przejął Arasil.
    " Od tamtej pory oba królestwa są śmiertelnymi wrogami i nikt i nic wydaje się tego nie zmienić." - dziwnie brzmi to zdanie...

    Dużo imion oraz nazw, których prawie na pewno nie zapamiętam... Ogólnie nawet niezłe, choć przyznam, że czytałem bardziej nietuzinkowe i rozbudowane legendy. Motyw wydaje mi się dość sztampowy - skłócone państwa, rywalizacja bogów i końcówka sugerująca, że może tu być schemat Romwa i Julii. Ale nie musi...
    Nie chcę obiecywać, że będę czytać dalej, ale jeśli będę pamiętać, to pewnie zerknę, co z tego wyjdzie.
    Pozdrawiam
  • Pan Buczybór miesiąc temu
    *Romea

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania