14092026 i ortodoksyjnie
się trzepie
schowane
nie widziane
jakieś życie
uderza sobą
o tylną ścianę komody
jak z fantu wierszem
za przegraną w bierki
nie myślę odsuwać od ściany
o którą z krystyną
oparci na biało
na co …
nie wrócę lata
mielizny i żagli
morza jeziora plaży
w zakurzonym pokoju
nie wyrzucę na jesień
niech tu sczeźnie
w pustyni
słuchać będę
powolni końcu
spełnieni
aż się skończy
dzieło będzie zakończone
w męce
Komentarze (8)
No, szlag. A tak dobrze się czytało. Musiałeś tak spointować? Musiałeś? Mocna, bardzo mocna poezja.
niestety....., za beethovenem, kunderą i kim tam jeszcze, i mną - es musste sind! opłata za szczerość dwa pińdziesiąt. mi nie udało się taniej, a ostatnio nie było lekko
wspaniale! twój adres może działa...?
zardak działa
Wiersz odarty ze złudzeń, podoba mi się bezpośredniość, to silne uderzenie rzeczywistością, która potrafi być brutalna, niemal fizyczna
''jakieś życie
uderza sobą
o tylną ścianę komody''
Jest tutaj jakby poddanie, w każdym razie nie widać walki, tylko zgoda na przemijanie i ból. Nawet w tych wspomnieniach... ''nie wrócę lata... niech tu sczeźnie''
We mnie trafia... mocno! 10!
I jeszcze co mnie uderzyło... ta poezja w żadnym wersie nie niesie pocieszenia, nadziei, zamyka się ''w zakurzonym pokoju'', ''aż się skończy''
Można poczuć ten ciężar...
dziękuję za twoje słowa, które przzypominają mi patrzenie na moje stare volvo z przyjacielem; no ico? zapytał - tak będzie umierał samochód... stojąc w garniturze (on) na ulicy w słońcu
obawiam się, że żadne wojny nie pomogą. zmagam się trzymać fason mimo wszystko co wiem/ y
pisałem dalej, ale wyłączyli mi prąd i diabli wzięli! a pisałem o sile, zrozumieniu, akceptacji za panem błażejem, a przede wszystkim o zwycięstwie! za panem korzeniowskim i nieco za panem antonim pilocie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania