143 – pierwszy

Niebieski. I żółty.

 

Dwa kolory. Tyle wystarczy, by zdefiniować terror. Porządek, ratunek. Początek i koniec.

 

Definicję podpisaną osobiście, gdy przedstawiciel VT stanął w progu jego domu. W chwili, gdy nie wiedział, co powiedzieć rodzinie.

 

Co się z nimi stanie?

 

Od kilku dni wycie syren zintensyfikowało się do tego stopnia, że w nocy rozlegały się dwa razy na godzinę. A to samolot, a to awaria. Paranoja ma plik gotowych usprawiedliwień, nawet gdy strzelasz do awionetki z pięcioosobową rodziną na pokładzie.

Więc gdy dostał gotową umowę od uśmiechniętego, sympatycznego mężczyzny reprezentującego światowego giganta budującego schrony przeciwatomowe, zapłakał.

 

Ze szczęścia. Że ocaleją.

 

To samo czuł, gdy się pakowali. Jedna walizka na głowę. Gdy wycie nie ustawało. Gdy telewizja przestała nadawać, a radio ucichło. Wtedy, gdy dziewięćdziesiąt trzy kilometry od nich wzeszło słońce. Dwanaście minut po północy. Gdy po raz pierwszy zrozumiał, czym jest „uniesiony kciuk”.

I gdy przyszło „co teraz”, furgony z logiem VT zalały okolicę, zabierając ich i kilka innych rodzin do najbliższego schronu.

Do Krypty 143. Jechali krótko. Krypty VT były rozsiane po całym kraju, mimo to odległości między nimi nie były duże. Było ich mnóstwo. Setki. Tysiące? To wiedzieli tylko w VT.

Pojazd zatrzymał się, a drzwi otworzyły się od zewnątrz. Najpierw kazał wysiąść rodzinie. Chciał jeszcze raz spojrzeć do środka, upewnić się, że zabrali wszystko. Żona i dzieci, przerażeni, drżący, stali obok, gdy wyrzucał walizki. Gdy wszystko było już na zewnątrz, wyskoczył i spojrzał na nich.

 

W tym samym momencie, gdzieś daleko za nimi, wzeszło kolejne słońce.

 

I znów był wdzięczny.

 

Później, wszystko potoczyło się jeszcze szybciej. Właz do krypty. Badania. Niebieski kombinezon z żółtymi elementami. Pip-Boy. Przydział kwatery. Informacja o obowiązkowym zebraniu. Czas na adaptację: piętnaście godzin.

 

Dzieci, już spokojniejsze, oglądały zabawki w swoim nowym pokoju. On z żoną resztę lokum. Wysoki standard. Wszystko zasilane wewnętrznym reaktorem jądrowym, umieszczonym gdzieś pod kryptą. Atom Bogiem.

 

Ogarnął go spokój. Wręcz szczęście.

 

VT uratował im życie.

 

Przynajmniej wtedy tak myślał.

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (16)

  • zsrrknight 7 mies. temu

    chwilkę mi zajęło zorientowanie się, czemu jest to w kategorii fanfiction i co w tym chodzi - taka zaleta czytania na telefonie i nie przejechania wzrokiem całego tekstu przed czytaniem xd
    Ogólnie całkiem całkiem. Kontekst robi dużą robotę, więc też dobre wykorzystanie materiału. Oczywiście "chciałoby się więcej", ale to w takiej miniaturze raczej

  • JagVetInte 7 mies. temu

    Wiesz, to jest taki troszkę eksperyment (nic nowego w tym uniwersum xD). Można powiedzieć, że zacząłem od "początku" na wszelki wypadek. Ale jak zacząłem pisać, to pomyślałem że chyba fajnie byłoby to pociągnąć. Zostawiłeś lukę na to by móc jeszcze nad pochodzeniem bohatera zastanowić, i chyba pójdzie seria. Historia. Dzięki za słówko i pozytyw.

  • Pasja 7 mies. temu

    Nic nowego.
    Coś tak, jak znaleźć się na SORze. Opaski segregacji medycznej i identyfikacji pacjentów,
    określające priorytet przyjęcia.
    Kolory wskazują czas oczekiwania na pomoc: czerwony (natychmiast),
    pomarańczowy/żółty (pilne), zielony/niebieski (stabilny/odroczone)
    czarne osoby zmarłe lub z obrażeniami nierokującymi przeżycia
    i czekasz na zbawienie.
    Można się zamyśleć, ale i uśmiać.

    Pozdrawiam

  • JagVetInte 7 mies. temu

    Kolory... To już sama natura wymyśliła, jeśli przyjrzeć się umaszczeniu czy kolorystyce zwierząt.

    Chyba najprostszy sposób by przekazać: uważaj.

    Można. Pozdrawiam.

  • NinjaC 7 mies. temu

    Podoba mi się ten motyw, że oni są wdzięczni akurat wtedy, kiedy powinni bać się najbardziej. Końcówka trochę przewidywalna, ale całość ma fajny, duszny klimat.

  • JagVetInte 7 mies. temu

    Ta końcówka to dopiero początek. Znam temat Fallouta dobrze, i czuję, że jestem na siłach by to dalej pociągnąć. Kilka rzeczy tylko muszę dopiąć by poprowadzić dalej, ale myślę, że będzie git.

    Dzięki że wpadłeś tu i teraz 👌

  • Cain 7 mies. temu

    O jak fajnie, fanfiction z fallouta. A ja dopiero teraz zjarzyłem że wrzuciłeś xp.
    Ciekawe jaki eksperyment zgotujesz rodzince. Dzisiaj kryptę 11 przerabiałem.
    Uwaga spoiler
    https://zapodaj.net/plik-Hmbdf2nKpd

  • JagVetInte 7 mies. temu

    Noooo właśnie muszę podumać, żeby nie skopiować któregoś istniejącego, banalnego z drugiej strony też nie chcę.

    O masz... Tu jeden z najbardziej poj... eksperymentów był. Sporo było okrutnych, ale plot twist w tym to... No dobrze pomyślane.

  • Roma 7 mies. temu

    Prawie przez "lałurkę" przegapiłam, a szkoda by było :)
    W grę nie gram, bo wolę sudoku czy nonogram xD, ale serial mi się podoba. Walton Goggins, ale też i pozostała obsada robi robotę :)

    Co do fanfika jako takiego to przeczytałam z zaciekawieniem i mam ochotę na dalej i więcej. Kilkoma smaczkami dodajesz temu tekstowi smaku - Atom Bogiem, no no.
    Naprawdę fajnie :)

  • JagVetInte 7 mies. temu

    W sumie to dobre określenie dla uniwersum zbudowanym na zimnej fuzji... Bóg daje (krypta napędzana reaktorem), Bóg zabiera (wojna atomowa).

    Fallout... Jeśli zna się temat, to jest on wdzięczny do pisania. Głęboki i szeroki. Opowiastki powiązane kryptami, wspominkami. Historia przed wojną, sytuacja polityczna na świecie, pustkowia w Europie po wojnie nuklearnej jeszcze przed wydarzeniami w Fallout.

    Jest dużo. I żyźnie.

    Serial, moim zdaniem, jest chyba najlepiej zrobioną produkcją na motywach gry.

    The last of Us się załamało pod własnym ciężarem w połowie drugiego sezonu. A Fallout? Sezon drugi. I rozpędził się na dobre.

    Kuźwa, dobra, bo jestem jak Bartosz Zalewski.

    "I tak pierdoli i pierdoli" xD

    Dzięki za słówko, za czas i poczytanie 👌

  • Roma 7 mies. temu

    JagVetInte musiałam coś sprawdzić i sopoe przypomnieć. Jak zaczynałam oglądać serial, to przeglądałam sobie ciekawostki o kryptach. 11 to ta, która mnie najbardziej zaciekawiła.

    Jest, jest wdzięczny i naprawdę czekam z niecierpliwością na to co napiszesz dalej :)

    xD Zalewski

  • Roma 7 mies. temu

    A nawet *sobie

  • JagVetInte 7 mies. temu

    Roma kryptę 11 musiały perfidne gnojki wymyśleć.

    Będzie.

  • Roma 7 mies. temu

    JagVetInte ano.
    No to czekam :)

  • Alienator 2 mies. temu

    Samo wprowadzenie jest w porządku, po prostu przedstawiasz je w niewłaściwy sposób. Nie należy zaczynać opowieści od retrospekcji. W czasie, kiedy wspominasz jakieś wydarzenia, akcja staje w miejscu, więc trochę bez sensu używać narzędzia do obniżania tempa akcji, jeszcze zanim się akcję rozpoczęło. Na początku potrzebujesz sceny, która w tym przypadku pokaże, jak zdesperowany bohater napędzany potrzebą ocalenia bliskich wpada w sidła korporacji. Potrzebujesz sceny, nie wspomnienia sceny.
    Ogólnie retrospekcja średnio nadaje się do budowania scen, ponieważ to mało realistyczne, żeby bohater w sytuacji konfliktowej mógł się zamyślić. Z reguły retrospekcja dobrze spisuje się w łącznikach scen, gdzie zdradzamy czytelnikowi motywy, dlaczego bohater reaguje tak, a nie inaczej i tu wracamy do rozpoczynania opowieści: żeby czytelnika przeszłość obeszła, to na początku opowieści musisz mu dać powód, który go zachęci do poznania przeszłości.

    Pozdrawiam.

  • JagVetInte miesiąc temu

    Ok, ok. Z tym że to kolejny punkt świata Fallout. Każda z części zaczynała się od retrospekcji. Cóż, nie wyjdzie raczej tak jak powinno. Mogę pisać dalej, by poznać resztę błędów w konstrukcji,które jeszcze popełnie. O ile będziesz miał możliwość i czas.

    Może to wyglądać jak strata mojego czasu, ale nie będzie. Dzięki Ali za ten komentarz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania