15NStyl - Sonda Innocentego Chrobotki (kim jest ochroniarz?)
w temacie: Nasze szczęście zależy od nas samych - Arystoteles.
Miejscowość: Bździągwy-Gojce
Charakterystyka obiektów badawczych: Miejscowy motłoch w wieku
przeróżnym.
Cel badania: Określenie stosunku mieszkańców do wszechobecnego
marazmu, beznadziei życia powszedniego, czerstwego pieczywa i co
sobotnich imprez w klubie “Power Dance”
Sondę przeprowadził: Innocenty Chrobotka
Jędrzej Podwiązka, lat 86
Ja to, proszę pana, wie pan, znam życie. Trzydzieści trzy lata
przepracowałem w naszej fabryce garnków emaliowanych. Prężny to był
zakład za komuny. Za Gierka dobudowano południowe hale, hotel
pracowniczy i żeśmy jeździli na zakładowe wczasy. Mrągowo, w góry,
nad morze ze dwa razy. To były dobre czasy. Wszystko kwitło. Potem
Balcerowicz rozkradł wszystko i tyle zostało. Proszę tam pojechać i
zobaczyć. Ruiny, proszę pana. Ruiny zostały. Do emerytury mi
brakowało, najmowałem się u gospodarzy z okolic, jakoś łatałem te
składki. Ale ciężko było. Emerytura znośna, zdrowie leży i kwiczy, ale to
już takie lata. Ja zawsze powtarzałem, że szczęście nie jest nikomu
dane. Trzeba na nie zapracować. Co ja powiem o tym klubie? Za moich
młodych lat u takiego Wasilkowskiego w stodole potańcówki były. A
potem się szło po ciemku czasami i wie pan… dziewczyny były i po
ciemku po prostu… Ja się nie dziwię niczego. Co ta młodzież począć
ma, myśmy tyle energii mieli, ale za komuny trzeba było robić od
młodych lat, to się miało gdzie wyćwiczyć. No po prostu. Ale te gołe tyłki
to już skandal. To powinni coś z tym zrobić. Biedne dziewczyny, one
może same nawet nie wiedzą, co za paskudztwo sobie robią.
Marta Wąs, lat 55
Bezwstydne lafiryndy. Tyle mam do powiedzenia. A roboty u nas jak nie
było, tak nie ma. Balcerowicz psia go… no nie będę kończyła. Do
widzenia.
Wiktoria Zgorzała, lat 68
Proszę pana. W piekarni chleb dobry, wcale nie czerstwy. Ja emerytka,
więc mi tam praca to już niepotrzebna. A córki w stolicy, ustawione.
Wnuki zdrowe. Syn ksiądz, więc rodzina też dobrze stoi i u góry i tu na
tym padole naszym ziemskim. Ten cały klub. Ja to nie wiem. Coś tam
było, że dziewczyny młode wystawiają te swoje pindzie lindzie. Ale ja to
nie wiem.
Kacpi “Bercik”, lat 19
Była taka Aldona. Młoda i dobrze napompowana. Ze cztery razy cyckami
świeciła w zeszłym roku. Na nią chodziłem. A potem to już nie bardzo.
No pewnie, że szczęście daje. Idziesz z kumplami na piwko i jeszcze
cycunie oglądniesz.
Judyta, tancerka w klubie “Power Dance”, lat 24
Szczęście widzę na koncie. Jak na nasze warunki zarabiam dobrze.
Babcia choruje na raka. Pięć lat. Leki drogie, a ona z emerytury rolniczej
nie dałaby rady sama. Pomagam jej więc ile mogę. Ostatnio lekarze
stwierdzili poprawę. To nawet więcej się uśmiecham jakoś. Publika jest
w porządku. Trafiają się wujasy podchmielone. Ale takich łatwo
rozpoznać. Jedno spojrzenie na ochroniarza i wujas ląduje za drzwiami.
Komentarze (3)
To się nazywa mieć szczęście O!
Albo Niepowtarzalny, albo Alex
Ja? Pewnie bym pamietał, ale po paru głębszych zapomniałem O!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania