16NStyl - Zawiniątko (kto był gąsienicą?)
w temacie: bajka o...
Nad prowincją Chiang Mai słońce dogasało, wtapiając się w linię horyzontu. Cienie wydłużały się nad polami ryżowymi, kierując robotników w stronę wioski. Jutro, o świcie, ich grzbiety znów zegną się w tym samym, mozolnym rytmie.
Idąca skrajem pola staruszka dostrzegła stertę szmat. Przystanęła. Z głębi brudnego zwoju dobiegło ciche, rytmiczne kwilenie. Kobieta oblizała suche i szorstkie, jak drewno, usta. W jej głowie pojawił się mały, tłusty prosiak, może zgubiony przez handlarzy, a może skradziony i porzucony w popłochu.
Dźwięk przybrał na sile, gdy wyczuł bliskość żywej istoty. Kobieta trąciła kopczyk bambusowym kijem, zamierając w oczekiwaniu. Cisza, która zapadła, uderzyła ją lękiem o to, że „obiad” właśnie skonał. Gorączkowo, dłońmi wykrzywionymi od dekad pracy w błocie, zaczęła rozdzierać kolejne warstwy płótna.
Gdy w końcu dotarła do środka, oniemiała. Patrzyła przez chwilę na zawartość tobołka, aż żołądek skręcił jej się w bolesnym skurczu. Zamiast zapachu pieczystego, poczuła jedynie ciężar kolejnej gęby do wykarmienia. Wymierzyła w stertę łachmanów furiackie kopnięcie i odeszła w stronę chaty, nie oglądając się za siebie.
Na granicy nocy i dnia z kopczyka wyleciał złoty motyl.
Komentarze (1)
No, to odwijajcie kokon O!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania