17:45 (Rozdział IV)
- Smacznego, stary... - powiedziała, Sabrina Rochester, podając kawę dla swojego męża, w której był arszenik.
W tej chwili, Rosemary Rivers obudziła się ze snu. Kobieta odgarnęła z przepoconego czoła włosy i przyjrzała się sobie w lustrze.
- Jest dobrze - pomyślała detektyw, ubierając się do wyjścia. O godzinie szesnastej, miała być w domu lorda, by po raz kolejny przesłuchać jego żonę.
Gdy zjawiła się na miejscu, zastukała staromodną kołatką do drzwi.
Otworzyła jej służąca - Nancy.
- Ach, pani Rivers... Proszę.
- Dziękuję - odpowiedziała, detektyw.
- Pani Sabrina czeka na panią w gabinecie lorda - powiedziała, Nancy.
- Rozumiem, dziękuję - odpowiedziała, detektyw, kierując się w stronę gabinetu.
Sabrina Rochester stała w pomieszczeniu, okryta czernią żałobną, w której było jej do twarzy.
- Zacznę od razu - czy przyznaje się pani do popełnienia tej zbrodni?
- Nie przyznaję - odpowiedziała spokojnym głosem, lady Rochester.
- Rozumiem, że... a cóż to? - zapytała, detektyw, wskazując na kawałek papieru wystający z kominka. Rosemary schyliła się, by przyjrzeć się uważniej kawałkowi, na którym były słowa...
- "O 17:45, zabij..." - przeczytała na głos, a potem obróciła się w stronę lady Rochester.
Sabrina wzruszyła ramionami, przyglądając się z uwagą kawałkowi papieru, który Rosemary trzymała w rękach.
- Czy to znaczy, że... - zaczęła, Sabrina.
- To znaczy, że morderca jest wśród nas - dokończyła, Rosemary.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania