17:45 (Rozdział VI)
Na zewnątrz zapadł zmrok, gdy Rosemary schowała się w gęstych krzakach, by z pewnej odległości być w stanie obserwować to, co działo się w domu Rochester'ów. Księżyc oświetlał blaskiem swym drogę, którą detektyw przebyła współtworząc osobliwy klimat, który Rosemary nie skojarzyła z czymś dla jej osoby poznanym. Mgła unosiła się w powietrzu, nie dając w pełni poznać sekretów bogatej, starej budowli, lecz oko czujnej detektyw było w stanie przeniknąć gęste opary, by ostatecznie dotrzeć do prawdy.
- Czy aby na pewno jest warto żyć? - detektyw, zapytała samą siebie w duchu, lecz w chwilę potem odgoniła tę depresyjną myśl.
Rosemary czekała, aż coś się wydarzy, lecz dookoła panowała cisza, aż do pewnej chwili, w której to do uszu detektyw doszedł cichy, aczkolwiek słyszalny odgłos stąpania po schodach. Rosemary wytężyła wzrok, czekając na dalszy ciąg tej osobliwej sytuacji. Kobieta spostrzegła, że do pokoju Vivienne Rochester przyszła służąca z herbatą, lecz nie wiedziała czy była to Emma czy Nancy. Służąca podała herbatę Vivienne, która z gracją wzięła ją z tacy, przykładając sobie do ust... Rosemary w tym momencie wyskoczyła z krzaków, biegnąc czym prędzej do domu Rochester'ów. Kobieta dotarłszy do pokoju, w którym była Emma i Vivienne, krzyknęła:
- Nie, proszę tego nie pić!
- O co tutaj chodzi? - zapytała przestraszona, Vivienne odkładając herbatę.
- To trucizna - powiedziała, opanowawszy się, Rosemary.
- Trucizna? Eeee... - powiedziała, Vivienne, lecz nie skończyła, gdyż dyskusję ich przerwał krzyk Nancy:
- O, Jezu! Emmo! Pomocy!
Emma, Rosemary i Vivienne czym prędzej pobiegły do pokoju, w którym spostrzegły stojącą w progu Nancy oraz lady Sabrinę Rochester, siedzącą na krześle przy biurku, z bezwładnie opartą głową o blat.
- Lady Sabrina Rochester... Ona nie żyje... - powiedziała, szlochając, Nancy.
Rzeczywiście, lady Sabrina Rochester nie żyła.
- Którą mamy godzinę? - zapytała w pewnej chwili, detektyw.
- 17:45 - powiedziała, Vivienne, będąc w szoku.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania