#18 - cz.2
-Doprawdy? – zapytała z niedowierzaniem – co ci się we mnie, aż tak spodobało?
Nie urodziłem się wczoraj i wiedziałem, że oczekuje ode mnie komplementu. Czy wszystkie kobiety muszą mieć na tym punkcie totalnego świra? Komplement powinien wychodzić od kogoś, a nie być wymuszanym. Niestety, chcąc ją mieć w swoim łóżku jeszcze dzisiaj, musiałem coś jej odpowiedzieć.
-Masz bardzo piękne oczy – wymijająca i dwuznaczna odpowiedź musi jej wystarczać.
Jeżeli oczekiwała ode mnie kwiatów, baloników, serduszek i tym podobnych głupot, to muszę ją rozczarować. Nie byłem i nigdy nie będę typem romantyka wodzącym maślanymi oczami za kobietą. Spotykałem się już z różnymi opiniami na swój temat. W swoim życiu miałem trzy poważne związki i każdy został zakończony w atmosferze skandalu i wzajemnych wyrzutów.
-Oczy? – zapytała z delikatnym uśmiechem na ustach – mówisz to każdej czy tylko mi?
Ta mała myślała, że będę jej się tłumaczył z ilości kobiet, jakim wciskałem te tanie kity. Nie ze mną te numery skarbie – pomyślałem.
-Jesteś pierwszą, której to mówię – kłamstwo z łatwością przeszło przez moje gardło – nikt do tej pory cię nie podrywał?
Spojrzałem na nią uważniej. Nie wyglądała na dziewicę, raczej na doświadczoną kobietę. Dziewice w większości nie zdają sobie sprawy z wrażenia, jakie robią na mężczyznach i zachowują się zupełnie inaczej. Moja rozmówczyni nie tylko zdawała sobie z tego sprawę, ale również świadomie bądź nie świadomie prowokowała mnie. Grała na moim męskim ego. Próbowała mnie wyczuć.
Jej wcześniejsze zdenerwowanie, ulotniło się.
-Wypiłam już kawę – dyskretna zmiana tematu – co teraz?
Pochyliła się lekko do przodu i wyzywająco patrząc mi w oczy, oblizała wargi. Mój członek znów się obudził. Szybko przekręciłem się w fotelu, by nie zdradzić wypukłości pod dżinsami.
-Może pojedziemy do mnie?
Powiedz tak, powiedz tak – błagałem ją w myślach. Intuicyjnie wiedziałem już, że się zgodzi, ale zawsze mimo wszystko pozostawała nuta niepewności.
-Właściwie czemu nie? – odpowiedziała pytaniem na pytanie – chyba nie zrobisz mi krzywdy, nie jesteś seryjnym mordercą, ani gwałcicielem?
Gwałcicielem? Wolne żarty, nie musiałem gwałcić. Kobiety oddawały mi się z własnej woli. Co do krzywdy, to nie byłbym tego pewien. Moje preferencje łóżkowe, mocno odbiegały od waniliowego seksu. Lubiłem rządzić, dawać klapsy i robić te wszystkie inne niegrzeczne rzeczy, jak przystało na niegrzecznego chłopca.
-Nie, nie jestem – uśmiechnąłem się – jesteś samochodem?
Miałem cichą nadzieję, że była. Nie lubiłem wozić dziewczyn swoim autem, zawsze później musiałem sprzątać, by pozbyć się zapachu ich perfum.
-Auto mam u mechanika – odpowiedziała – to jakiś problem?
Spojrzała na mnie z niepewnością i zaskoczeniem
-Ależ skąd – kolejne kłamstwo – nawet lepiej. Nie lubię sam jeździć.
Jestem idiotą, który powoli zmieniał się w patologicznego kłamcę. Kiedyś moje kłamstwa sprowadzą mnie na manowce, zaplątam się w nich i będę miał problem z ich odkręceniem.
***
Jechaliśmy, słuchając muzyki ze specjalnego pen drive. Nienawidziłem disco polo ani pop, ale czego nie robi się dla kobiet. Preferowałem zupełnie inny typ muzyki, świetnie odnajdywałem się w ciężkich brzmieniach. Śpiewanie o złamanym sercu, czy kolejnej wielkiej miłości kompletnie do mnie nie przemawiało. Chwilami zastanawiałem się, czy w ogóle jest coś takiego, jak miłość.
-Jesteśmy na miejscu – powiedziałem, parkując pod domem – kawał drogi za nami.
Z satysfakcją pokiwała głową na widok mojego skromnego małego domku. Nie znam osoby, której by się nie spodobał. Gdy pierwszy raz go zobaczyłem, pomyślałem, że musi być mój i dopiąłem swojego. Miałem świadomość, że czeka mnie generalny remont, ale miałem to gdzieś.
-To jest twój dom? – zapytała po dłuższej chwili – nie wierzę.
-To lepiej uwierz – odparłem z dumą w głosie – nie zapraszałbym cię do cudzego domu.
Czekałem na pytanie z serii, czym się zajmujesz. Jednak nic takiego nie usłyszałem, a to była dla mnie nowość. Nienawidziłem wścibskich kobiet. Zapraszając je do domu, nie miałem zamiaru przedstawiać im stanu swojego konta. Ciężko pracowałem na to, co miałem. Miesiące spędzane na pracy na budowach wyrobiły u mnie nie tylko mięśnie, ale również hardość ducha.
-Jest piękny – odpowiedziała jednym tchem – ile masz lat?
Dość śmiałe pytanie z jej strony sprawiło uśmiech na mojej twarzy. To mogłem jej powiedzieć, w końcu wiek mężczyzny nie jest żadną tajemnicą. W przeciwieństwie do wieku kobiety.
-Dwadzieścia dziewięć.
Ciekawe ile miała ona. Na moje oko dwadzieścia pięć lub dwadzieścia siedem. Dużo kobiet kłamie, jeżeli chodzi o wiek, odmładzają się, a w skrajnych przypadkach nawet postarzają.
-Wejdziemy do środka, czy będziemy tak stali na podjeździe? – znów zmieniła temat.
Otworzyłem drzwi i gestem dłoni zaprosiłem ją do środka. Zasada numer jeden, zawsze puszczaj kobietę przodem.
Komentarze (13)
– ~ Półpauza
- ~ Dywiz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania