#18 - cz.11
***
Oddałbym wszystko, za to by móc cofnąć czas. Co mnie podkusiło, by ją podrywać? Zgrabny tyłek, krągłe biodra i ten śliczny jędrny biust. Moim głównym problemem jest myślenie nie tą częścią ciała, którą powinienem, a teraz ponoszę tego konsekwencję.
Po wizycie tej cholernej jędzy głowa bolała mnie jeszcze bardziej. Kobiety to zło konieczne. Dlaczego nie zostałem gejem? Właściwie odpowiedź była jedna. Nie wyobrażałem sobie czyjegoś penisa pomiędzy swoimi pośladkami, za to wyobrażałem sobie swojego penisa pomiędzy czyimiś pośladkami.
Zamknąłem drzwi na zamek i poczłapałem do kuchni. Gdzieś powinna być butelka z wodą. Gdzie ona jest do cholery? Niemożliwe, że została wypita, przecież bym wiedział.
Ledwo znalazłem butelkę wody, ktoś znów próbował zburzyć mój spokój. Czy dzisiaj będę mógł liczyć na odrobinę spokoju? Chyba nie.
Z ociąganiem poszedłem otworzyć drzwi i miałem nadzieję, że nie zobaczę znów Marleny.
- Cześć brat – przede mną stał mój brat z poważną miną.
Gestapo doniosło już mojemu braciszkowi o moich poczynaniach. Czy ona nigdy nie przestanie się wtrącać do mojego życia? Miała zamiar wciągnąć całą rodzinę do swoich chorych gierek? Cholerna manipulatorka. Zamiast zająć się dzierganiem na drutach, woli układać mi życie.
- Co cię do mnie sprowadza? – zapytałem i wpuściłem Tymka do środka – zapewne matka cię nasłała?
Nie musiał odpowiadać. Dobrze znałem odpowiedź na swoje pytanie. To była jedna z jej najczęstszych zagrywek. Niech jeszcze naśle na mnie Klaudię i ojca, a ja i tak zdania nie zmienię.
- Chciałbym wiedzieć, co ty masz w głowie zamiast rozumu? – odpowiedział pytaniem na pytanie – nie wstyd ci?
Co mam w głowie zamiast rozumu? No lepiej, żeby nie wiedział i czego ja mam się wstydzić, do kurwy nędzy? Czy tylko ja w tej porąbanej rodzinie uprawiałem seks?
Kusiło mnie, by zadać Tymoteuszowi pytanie, skąd biorą się dzieci, ale ugryzłem się w język.
- Co ja takiego robię? – zapytałem obronnym tonem.
Moje wewnętrzne ego stało ze spuszczoną głową i bawiło się palcami. Masz przerąbane stary.
Czy mój brat już zapomniał, jak Elwira zmusiła go do ślubu z kobietą, której nie kochał? Bo ja pamiętałem. I nigdy nie zapomnę, jak przyszedł tuż po ślubie do domu i powiedział, że gdy patrzy na swoją świeżo poślubioną żonę, robi mu się niedobrze.
-Wpędzasz matkę do grobu – Tymek podniósł głos – z naszej trójki, tylko ty się jeszcze nie ustatkowałeś pomimo swojego wieku.
Mówił tak, jakbym miał co najmniej pięćdziesiąt lat, a nie dwadzieścia dziewięć. To, że nie chciałem się żenić, nie czyniło mnie gorszym od nich.
-Dobra, dobra – również podniosłem głos – nie wyjeżdżaj do mnie z takimi tekstami. Klaudusia wyszła za mąż za tego pucybuta dla kasy, a tobie żonkę wybrała Elwira.
Chyba uderzyłem w czuły punkt, bo mój brat sobie usiadł, spuścił głowę i zaczął bawić się swoją obrączką noszoną nieprzerwanie od pięciu lat na palcu.
-Ksawery, to nie do końca jest tak – wypowiedział, jak by brakowało mu tchu.
A niby jak? Przecież oboje znaliśmy prawdę. Nasza matka była jak tajfun. Niszczyła na swojej drodze wszystko, co nie było zgodne z jej oczekiwaniami. Jakim cudem jeszcze mnie nie zniszczyła w takim razie?
- Nie pieprz bzdur – wypowiedziałem stanowczo – robisz dokładnie, to co chce ona. Tak samo, jak nasz ojciec.
Właśnie. Nasz ojciec. Może teraz się dowiem, co się z nim dzieje? Bo Elwira zrobiła z tego wielką tajemnicę na wczorajszej, felernej kolacji.
- Nie zmieniaj tematu – mój brat spojrzał na mnie – ona chce dla ciebie jak najlepiej.
Że co proszę? Gdyby chciała dla mnie, jak najlepiej zaakceptowałaby moje wybory, a nie za wszelką cenę starała się postawić na swoim. Byłem dorosły. Czy to takie trudne do zrozumienia?
Gdy będę szedł następnym razem do żandarma w spódnicy, napiszę sobie na czole drukowanymi literami „jestem dorosły”.
- Powiedz mi, gdzie jest ojciec – zadałem pytanie, które nurtowało mnie od wczoraj – jego nieobecność na kolacji, była mocno podejrzana.
Mina mojego brata na zadane przeze mnie pytanie była bezcenna. Wahał się, czy odpowiedzieć mi na nie, czy może zlekceważyć. Dlaczego nikt nie chciał mi powiedzieć, co się z nim dzieje?
- Tata – wydukał – odszedł od matki do innej kobiety.
Nasz tatko? Ten uległy i pokorny? Nie mogłem w to uwierzyć.
- A tak poważnie? – zapytałem – ojciec nie jest zdolny do takich szaleństw.
- Jak widać, jest – odburknął w odpowiedzi.
No proszę, nie tylko ja miałem dość stałej kontroli matki. Muszę mojemu ojcu postawić piwo, za tak odważny krok.
Brawo tato, trzymam za ciebie kciuki – pomyślałem.
Komentarze (30)
levi nie kliknęła swojej 5, ta jest ode mnie :)
No dobra, żeby nie było, że to wjazd na Ciebie to od razu mówię, że pomyślałem, że to ma wzbudzić przemyślenia więc się nimi dzielę.
Dlaczego nie zostałem gejem? Właściwie odpowiedź była jedna. Nie wyobrażałem sobie czyjegoś penisa pomiędzy swoimi pośladkami [...] ~ To nie odpowiedź. Nie jest się gejem, dlatego że potrafi się wyobrazić seks z innym mężczyzną. No błagam, to śmieszne. Czyli mogę sobie zmienić orientację, trenując wyobraźnię? To mój wybór? I każde słowo wypowiedziane na ten temat to konsekwencje, które dobrowolnie przyjąłem na klatę? I to nieważne, jakie to byłyby słowa i w jakich okolicznościach wypowiedziane? Jak ktoś kogoś nazwie pedałem, to wina obrażonego, bo mógł se nie wyobrażać pocałunku/seksu/czegokolwiek ze swą płcią? O to mi chodziło. I nie rozumiem, po co się obrażałaś. Mówiłem, że chodzi mi o bohatera, którego lubiłem jako postać, nie człowieka. To też mówiłem.
Mimo to skoro źle to odebrałaś, to przepraszam.
To opowiadanie piszesz Ty. I to Ty wymyślasz postacie do niego. Postacie te mają pewne cechy, poglądy i tym podobne. Nie są one Twoimi poglądami, cechami i tym podobne.
Jak do tej pory wszystko jasne, bo ja naprawdę piszę moim zdaniem prosto. :/
Skoro Twe opinie =/= opiniom bohaterów, to jasnym jest, że nic do Ciebie nie mam za TEN tekst.
Ale! Nie ważne są intencje, a efekt. Przynajmniej w tym przypadku, bo mleko się już rozlało. To skomplikowane i nie ma sensu się w to wdrażać.
Jak już pisałem, liczy się efekt końcowy, a ten jest taki, że bohater ubrał swą wypowiedź w złe słowa w skutek czego można ją źle zrozumieć. Trudno, zdarza się i koniec tematu. No i właśnie BOHATER to powiedział, bo to wynika z JEGO przekonań i takich tam. Nie z Twoich, więc Twoje intencje nie są ważne.
Teraz wszystko jest jasne?
No dobrze, czyli trza aż tak łopatologicznie... ~ źle brzmi. Nie to miałem na myśli, przepraszam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania