#18 - cz.13
10 Grudnia
Siedziałem w salonie, w mieszkaniu ojca i nie mogłem się napatrzeć na niego. Szczęśliwy i wypoczęty był tak nie podobny do tego faceta, który co wieczór składał dokładne sprawozdanie ze swojego dnia żonie.
-Synku – mój tatko pierwszy zabrał głos – jeżeli przyszedłeś do mnie tylko po to, by powiedzieć mi, jak bardzo skrzywdziłem twoją matkę, to lepiej od razu wyjdź.
Czy on mnie wyganiał? Przecież nie miałem zamiaru namawiać go do powrotu. Nareszcie nie czułem się sam w walce z Elwirą. Odejście ojca umocniło mnie w poczuciu, że dobrze robię.
-Tato – zaśmiałem się na głos, wręczając mu sześciopak piwa – jestem z ciebie dumny.
Na moje słowa uśmiechnął się. Byłem chyba pierwszym, który go pochwalił. Czy Tymoteusz był już u niego i próbował nakłonić do powrotu? Po jego wcześniejszej wypowiedzi mogłem przypuszczać, że tak.
-Dziękuję – wybełkotał – tak dawno nie piłem piwa.
Widziałem, jak patrzył na butelkę z piwem. Wyglądał jak dziecko, patrzące przez witrynę sklepową na cukierki, a jego wzrok mówił „daj mi to”. Z trudem tłumiłem śmiech.
-Masz otwieracz? – zapytałem – i kiedy wreszcie poznam swoją macochę?
Zapytanie o nową kobietę było strzałem w dziesiątkę. Twarz ojczulka stężała i nerwowo zaczął bawić się palcami. Bingo! Jeden zero dla mnie.
-Skąd wiesz o Ludmile? – wybąkał – już ci donieśli?
Poprawiłem się w fotelu i patrzyłem na niego. Wyglądał jak zwierzę złapane w potrzask.
-Tymek mi powiedział – wymruczałem – to jaka ona jest?
Byłem ciekawy swojej macochy. Tego, jak wyglądała, czy była ładna i w jakim wieku. Zastanawiałem się też, co w niej urzekło mojego ojca.
-Zaraz ją poznasz – odpowiedział z uśmiechem na ustach.
***
Moje oczekiwania wobec kobiety mojego ojca przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Nie dość, że była śliczna to jeszcze w moim wieku. Sam z chęcią wziąłbym się za nią. I jeszcze ten jej ukraiński akcent mm, ciekawe czy moje imię podczas orgazmu również wypowiadałaby z akcentem. Coraz bardziej zaczynała mnie kręcić.
Jedyne, co mi się w niej nie spodobało, to kolor włosów. Nienawidziłem blondynek, być może dlatego, że moja matka była blondynką ukrytą pod burzą czarnych włosów.
-Od dawna jesteś w Polsce? – zapytałem niebieskookiej piękności siedzącej u ojca na kolanach.
Może i mi mogłaby usiąść na kolanach? Z chęcią pokazałbym jej, jak bardzo podoba mu się.
-Od trzech lat – wyszeptała, wpatrując się we mnie chabrowymi oczami.
Boże, to była kobieta mojego ojca, a ja myślałem tylko o tym, co bym z nią zrobił. Mój przyjaciel zaczął dawać znać o osobie.
Moje wewnętrzne ego kiwało głową. Nie tym razem stary, opanuj się.
-Co u matki? – pytanie ojca oderwało mnie od niegrzecznych myśli.
Co go to obchodzi? Była wredną jędzą i zasłużyła sobie na to, by ją zostawił. Wciąż nie mogłem wyjść z podziwu, że odważył się na odejście. Całe szczęście, że Elwira nie umiała rzucać czarów, bo inaczej mogłoby to się źle dla niego skończyć.
-Po staremu – odpowiedziałem przeciągle – wciąż próbuje układać mi życie, ostatnio stwierdziła, że mam się ożenić.
Spojrzałem na Ludmiłę. Czy ona powinna, aby na pewno słuchać tego wszystkiego? Moje problemy z matką – wariatką, nie powinny jej interesować.
-Ożenić? – wypowiedział jednym tchem – dlaczego?
Czyżby o niczym nie wiedział? To było niemożliwe. Nawet Tymoteusz wiedział, więc dlaczego nie on?
-Chodzi o moje upodobanie do kobiet – spojrzałem na dziewczynę ojca – ja i matka mamy w tej kwestii odrębne zdania.
Nie tylko w tej kwestii, ale to nie było ważne. Liczyło się w tym momencie dla mnie tylko to, by nie dać zaciągnąć się do ołtarza. Reszta nie miała znaczenia.
-A jak twoja firma? – zadał kolejne pytanie i miałem wrażenie, że naprawdę go to interesuje.
Prowadziłem firmę budowlaną z powodzeniem od sześciu lat i pierwszy raz od jej założenia zdecydowałem się na tak długie wakacje, jakimi były trzy tygodnie czystej laby, oczywiście pomijając dzwoniący bez przerwy telefon.
-Bardzo dobrze – odpowiedziałem z uśmiechem na ustach – a twoja?
Ja i mój ojciec mieliśmy wrodzoną smykałkę do interesów. Zawsze intuicyjnie wiedzieliśmy, gdzie zainwestować, by na tym nie stracić.
-Również, dziękuję.
Obserwowałem, z jaką czułością ojciec spojrzał na Ludmiłę i zazdrość pożerała mnie od środka. Dlaczego to on pierwszy ją poznał, a nie ja? Dlaczego, to nie on trafił na Marlenę, tylko ja? Co było ze mną do cholery jasnej nie tak?
-Powiedz mi lepiej, gdzie wyrwałeś taką laskę – zagadnąłem wesoło.
Spojrzałem na to słodkie dziewczę na kolanach mojego ojca, chowające twarz w jego marynarkę. Ta mała była niezła i taka…niewinna. Tak niewinna, to najlepsze określenie. Miała w sobie coś, co działało na mnie jak magnez.
-Ludmiła, była moją osobistą sekretarką – ojczulek wydukał speszony.
Kurczę, to może i ja bym zainwestował w sekretarkę? Z chęcią namówiłbym ją do pracy pod moim biurkiem.
Moje wewnętrzne ego złapało się za głowę i bezradnie kiwało nią na boki. Co ty bredzisz człowieku? Powinieneś zacząć się leczyć.
Komentarze (10)
( ͡° ͜ʖ ͡°) To twoje opowiadanie i jeszcze się nie skończyło, więc dużo rzeczy może się wydarzyć :)
Podobno zdrowy facet często myśli o seksie, a jeszcze widząc taką dziewczynę, nie dziwię się wcale :) Nie nazwałabym go erotomanem tylko zdrowym facetem :) dam 4
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania