#18 - cz.14

***

Wracając do domu taksówką, moje myśli błądziły wokół Julii, Marleny i Ludmiła. Te trzy kobiety były tak cholernie różne od siebie. Julia była siostrą żony mojego kumpla, Marlena była świetna w łóżku, ale miała coś z głową. Natomiast Ludmiła, była dla mnie kobietą zagadką. Nie potrafiłem jej rozgryźć do końca. Zastanawiałem się, jaka jest w łóżku drapieżna i głośna, poddana i posłuszna czy może typowa domina. Uwielbiałem, gdy kobieta była mi poddana i pozwalała, bym robił z nią, co tylko chce.

- Jesteśmy na miejscu – taksówkarz przerwał moje rozmyślania.

- Ile się należy? – liczyłem na rabat, byłem stałym klientem.

- Sto pięćdziesiąt – wybełkotał

Ile? To chyba żart. Za tyle, to ja paliwa wlewałem i miałem więcej, niż pół baku.

- A zniżka? – trzeba upominać się o swoje.

W odpowiedzi taksówkarz wyciągnął rękę po pieniądze, nie mając nawet zamiaru odpowiedzieć na moje pytanie. Co za gbur. Skąd biorą się tacy ludzie?

***

Wchodziłem do domu z dziwnym przeświadczeniem, że coś jest nie tak. Przez moment zastanawiałem się, czy aby na pewno zamknąłem drzwi na klucz, wychodzą z domu. Dałbym sobie rękę uciąć, że tak. A jednak gdy wchodziłem do domu, drzwi były otwarte. Co tu się do kurwy nędzy działo? To wszystko przestawało być już zabawne.

Wchodząc głębiej do domu, chwyciłem za pogrzebacz do kominka. Nie miałem pewności, że nikt się nie kręcił po domu.

Jeszcze w życiu się tak nie bałem, jak właśnie teraz. Będąc w salonie, usłyszałem szelest dochodzący z kuchni. Powolnym krokiem poszedłem tam, mając nadzieję, że to moja wyobraźnia płata mi figle.

-O, już jesteś – usłyszałem wesoły świergot – stęskniłam się.

Co do jasnej cholery? Jak ona się tutaj dostała? Marlena stała przede mną uśmiechnięta i zadowolona. To, co robiła, podchodziło pod stal king, a to było karalne. Miałem jej dość powyżej uszu.

-Co ty tutaj robisz? – zapytałem poważnym tonem, w ręce wciąż trzymając pogrzebacz – jesteś nienormalna.

W odpowiedzi wydęła usta. Co za popierdolona kobieta. Świetnie pasowała do mojej matki, powinny razem zamieszkać i powoli zacząć studiować księgę czarów.

-Przyszłam do ciebie – odpowiedziała, wzruszając ramionami – nie cieszysz się?

Czy się nie cieszę? Kurwa! Zaraz ją uduszę. Gdybyśmy zostali wysłani na bezludną wyspę, nasz gatunek zostałby skazany na wymarcie. Patrząc na nią, robiło mi się niedobrze.

-Dziewczyno, przestań latać ze mną jak głupia Fela z wesela. Moja matka naopowiadała ci głupot, a ty wzięłaś je za dobrą monetę. Powtarzam ostatni raz, nigdy z tobą nie będę.

Co trzeba mieć w głowie, żeby tak się poniżać? Z kim, ja poszedłem do łóżka? O czym wtedy myślałem? Gdzie ja miałem głowę?

Moje wewnętrzne ego pokładało się ze śmiechu. Gdybyś nie myślał penisem, teraz nie miałbyś problemu. Oczy zaszły ci jej cyckami.

 

***

Byłem wściekły na moją matkę, to wszystko jej wina. Gdyby nie gadała głupot, teraz żyłbym sobie spokojnie. Mało jej, że nawet ojciec od niej odszedł? Kiedy wreszcie dotrze do niej, że nie mam już pięciu lat i sam decyduje o sobie? Boże, za jakie grzeszy, pokarałeś mnie taką matką? Co ja takiego złego zrobiłem w swoim poprzednim życiu?

- Mamo – powiedziałem, jak tylko odebrała telefon – przestań wtrącać się do mojego życia.

Po drugiej stronie panowała cisza. Wiedziałem, że taka cisza nie oznacza nic dobrego. Elwira dopiero zbierała się w sobie, by przez telefon prawić kazanie.

- Nie tym tonem synu – odburknęła po dłuższej chwili – co ja takiego ci zrobiłam?

Co mi zrobiła? Jeszcze udaje idiotkę. Nie wytrzymam zaraz.

- Niszczysz mi życie! – wykrzyczałem – naopowiadałaś głupot tej pieprzonej dziewczynie, a ona teraz zachowuje się jak psychofanka i nęka mnie.

Wiedziałem, że matka nie zrozumie moich pretensji. W jej odczuciu to, co robiła, było dobre. Tylko dlaczego ja uważałem inaczej? Ach, no tak, robiłem wszystko by wpędzić ją do grobu. Cholerna manipulatorka.

-To nie ja ją wykorzystałam i wykopałam z domu. Uratuj jej honor i ożeń się z nią.

Jaki honor? Gdyby go miała, nie przychodziłaby do mnie. Ja nie mogę, baby są jakieś inne. Co druga od urodzenia do psychiatry, a co trzecia powinna być usypiana zaraz po urodzeniu. Wtedy na świecie zapanowałby spokój.

-Nikogo nie będę ratował. Najpierw powinna udać się na leczenie psychiatryczne, bo jest niebezpieczna dla otoczenia, a dopiero później szukać sobie męża.

Tak jak przewidziałem, Elwira rozłączyła się. Zawsze tak robiła, gdy czuła, że stoi na przegranej pozycji, ale to była tylko, tak zwana cisza przed burzą. Później wyskakiwała, jak królik z kapelusza z czymś, co rozkładało mnie na łopatki i znów miała chwilową przewagę nade mną.

***

Przeglądałem Internet, poszukując nowinek budowlanych, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Domyślałem się, kto stoi po drugiej stronie. Nasłała na mnie brata, to teraz czas na siostrunie. Kolejne chore zagranie.

-Witam, cię siostro – powiedziałem, widząc ją stojącą na progu.

Dlaczego matka sama nigdy nie przyjedzie do mnie, tylko miesza w nasze sprawy wszystkich członków rodziny? Czyżby nie miała odwagi stawić mi czoła?

-Przestań pajacować – jak zwykle była bardzo miła – co się z tobą dzieje?

Przewróciłem oczami i czekałem, aż powie coś w stylu, mamę serce boli przez ciebie. To była jej stara śpiewka. Zdecydowanie powinna zmienić płytę. Ciekawe czy swojemu pucybutowi, też tak pierdzieli za uszami.

-Również stęskniłem się za tobą – ukłoniłem się przed nią – napijesz się kawy albo herbaty?

- Przestań – rozkazała – masz dwadzieścia dziewięć lat. Zacznij zachowywać się jak prawdziwy mężczyzna.

Miło, że w tej rodzinie nareszcie, ktoś zauważył ile miałem lat. Poczułem się wyróżniony.

Jak na gentlemana przystało, wziąłem marynarkę od Klaudii i powiesiłem na wieszaku. To, co wyróżniało moją siostrę z tłumu, to nienaganny strój. Zawsze zapięta prawie pod samą szyję i ubrania dobrane do siebie kolorystycznie.

-Klaudia – zacząłem poważnym tonem – jak sama powiedziałaś, mam dwadzieścia dziewięć lat, i mam prawo układać swoje życie po swojemu. Gdyby matka nie wtrącała swojego wścibskiego nosa, tam gdzie nie powinna wszystko, byłoby w porządku.

Łudziłem się, że mnie zrozumie, jeżeli powiem jej, jak wygląda sytuacja.

-Mama chce dla ciebie dobrze – pokręciła głową w odpowiedzi – dlaczego ty tego nie zauważasz i nie potrafisz docenić?

Jak grochem o ścianę. Może faktycznie spróbuję głową przebić mur?

-Proszę cię – podniosłem rękę do góry – nie rozśmieszaj mnie. Jedyne czego ona chce, to zatruć mi życie, bo swojego nie umiała odpowiednio ułożyć.

Ta rozmowa była głupia i pozbawiona sensu. Klaudia do usranej śmierci będzie stała po stronie matki, podobnie jak Tymek, a moja ostatnia nadzieja tkwiła w ojcu.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Slugalegionu 30.12.2015
    Błędy:
    1) stal king ~ stalking. Podkreśla, bo z angielskiego.
    Pseudo błędy:
    1) Gdybyśmy zostali wysłani na bezludną wyspę, nasz gatunek zostałby skazany na wymarcie. ~ Pacza na akta bohatera. No taa dałbym mu dwa tygodnie na zadowalaniu samego siebie...

    Czy Ty tak na poważnie z tym, że ślub po jednym numerku i żadnej innej znajomości to dobry pomysł?
  • Majeczuunia 30.12.2015
    E... Dobra, ja #teammarlena
  • Majeczuunia 30.12.2015
    I dubelek ci się wcisnął
  • Lady_Makbet 30.12.2015
    No cos ty! ;) to tylko w opowiadaniu. Wiem o dublu..musze to poprawic tylko jutro bo jestem na tel...
  • KarolaKorman 31.12.2015
    ,,moje myśli błądziły wokół Julii, Marleny i Ludmiła. '' - Ludmiły
    ,,Jeszcze w życiu się tak nie bałem, jak właśnie teraz.'' - tu masz dwa czasy
    Bardzo fajna część i nie sądzę by była za krótka, 5 :)
  • comboometga 31.12.2015
    Czasami przeszkadzały mi przecinki, jest ich trochę za dużo ;) Pomimo tego, część bardzo fajna ;3 Dużo się uśmiałam, 5 ;D
  • patyy 14.01.2016
    I znó za krotko, znow znow znow xd Wywal siorę na zbity pysk, jak ja nie lubię jak ktoś wtrąca się w życie innych, a szczegolnie rodzina.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania