#18 - cz.17
***
Poczułem się jak totalny idiota. Tak się zbłaźnić przed kobietą chyba tylko ja potrafię. Nie mogłem jednak zapomnieć, że mój dom nie składał się tylko z kuchni, salonu i jadalni, ale również z sypialni i w zasadzie mogła być wszędzie. Oby nie.
- Uspokój się – usłyszałem za swoimi plecami – jestem tutaj z tobą.
Umiała czytać w myślach? Odwróciłem się do niej i spojrzałem na nią. Co z tego, że była tutaj ze mną? Ona nie ochroni mnie przed tą...kobietą. Wziąłem głęboki wdech. Czas wziąć się w garść.
- Chodź, zrobię ci herbaty – zaproponowałem, starając się już nie myśleć o mojej prześladowczyni.
Pokiwała głową z uśmiechem i przytuliła się do mnie.
Ze wszystkich sił walczyłem ze sobą, by ją odepchnąć, ale nie umiałem. Moje ręce, wbrew mnie objęły ją i przytuliły mocno. Tak cudownie trzymało się ją w ramionach.
Julka jest siostrą Magdy – powtarzałem sobie uparcie – wasz związek jest na niby.
Pieprzyć to na niby czy nie na niby, ona sama pchała się w moje łapska i co z tego, że była siostrą Magdy? Co druga kobieta na świecie ma siostrę, więc co drugiej nie miałem prawa tknąć? To jakiś absurd. Byłem spragniony kobiecego ciepła.
-Mówiłeś coś o herbacie – usłyszałem ciche mruczenie wyrywające mnie z zamyślenia.
Odsunąłem ją od siebie na długość ramion, chwyciłem za podbródek, podniosłem delikatnie jej głowę do góry i spojrzałem w oczy.
-Czego, ty chcesz ode mnie? – zapytałem z powagą.
-Niczego – pokręciła głową.
Niczego? To zabawne, ale jej ciało mówiło mi kompletnie co innego. Pragnęła mnie. Przeklęta kłamczucha. Wszystkie kobiety były takie same. Kłamały, kłamały i jeszcze raz kłamały. Doprowadzały mężczyzn do szału, a potem z miną niewiniątka wypierały się wszystkiego.
- Kłamiesz – powiedziałem, puszczając ją i odwracając się do niej plecami.
- To nieprawda – wybełkotała.
W życiu były trzy prawdy: prawda, półprawda i gówno prawda. Jej była ta trzecia i w każdej chwili byłem w stanie to udowodnić.
- Oboje wiemy, co jest prawdą, a co kłamstwem – odpowiedziałem wymijająco.
***
Siedzieliśmy w salonie, piliśmy herbatę i oglądaliśmy jakiś bzdurny serial, gdy usłyszałem sygnał przychodzącej wiadomości. Wyjąłem telefon i przeczytałem.
„Dobrze się bawisz?”
W pierwszej chwili nie zrozumiałem wiadomości, ale już po chwili dotarło do mnie coś bardzo ważnego. Ta wariatka śledziła mnie. Doskonale wiedziała, o każdym moim kroku. Tylko dlaczego, ja nie wyczułem, że jestem obserwowany?
-Marlena przysłała mi wiadomość – powiedziałem bardziej do siebie niż do Julki wpatrującej się jak sroka w gnat, w telewizor.
Moja słodka anielica oderwała wzrok od kineskopu i przeniosła go na mnie.
-I co tam? – zapytała z ciekawością.
-Pyta, czy dobrze się bawię – odparłem z uśmiechem.
Jej oczy znów przypominały spodki. Widziałem, jak przetwarza tę informację w swojej głowie, otwiera buzię i za chwilę zamyka, jakby nie bardzo wiedziała, co ma powiedzieć.
-To ona wie, że tutaj jestem? – zadała pytanie z naiwnością dziecka.
Trochę mnie to rozbawiło. Mniej więcej zabrzmiało to głupio. Dobrze, że jeszcze nie pyta, kto jest odpowiedzialny za prezenty znajdujące się pod choinką. Święty Mikołaj czy może rodzice?
- Powiem ci nawet więcej – wyszeptałem, pochylając się w jej stronę – ona wie o każdym moim ruchu.
Gapiłem się na jej pełne usta i walczyłem z pokusą muśnięcia dolnej wargi opuszkami palców. Niech to szlag! Co mnie właściwie powstrzymywało? Muszę ją mieć, bo inaczej zwariuję.
- Zamiast patrzeć – wymruczała – lepiej mnie pocałuj.
Mnie dwa razy prosić nie trzeba. Z miłą chęcią skorzystałem z przyzwolenia, położyłem jej dłoń na policzku i przysunąłem jej twarz do swojej. Pocałowałem ją, delikatnie dotknąłem językiem jej języka. Stopniowo nasilałem pocałunek. Nie chciałem, by przestraszyła się moją gwałtownością i wycofała. Nie kiedy, byłem coraz bliżej zaciągnięcia jej do łóżka.
***
Moje dłonie coraz śmielej zaczynały błądzić po jej ciele. Wsunąłem rękę pod koszulkę i dotknąłem jej brzucha.
- Przestań – wyszeptała, kładąc mi drobne dłonie na klatce piersiowej – nie mogę.
Najpierw mnie zachęca, robi nadzieję, a na końcu mówi „nie mogę”. Co to znaczy? Mężczyzna, gdy się napali myśli, tylko o tym, by wreszcie uprawiać seks, a kobieta w kluczowym momencie potrafi znaleźć sobie wymówkę.
- Dlaczego? – zapytałem zawiedziony jej odmową.
- Bo ja – zaczęła nerwowo bawić się palcami – jeszcze nigdy nie...
Z trudem dochodziło do mnie, to co przed chwilą usłyszałem. Miałem rozumieć, że ona jeszcze nigdy nic nie robiła z chłopakiem? No trudno, zagram durnia i postaram się wyciągnąć od niej jak najwięcej.
Moje wewnętrzne ego patrzyło na nią znad okularów przeciwsłonecznych i kręciło głową. Gdzieś ty się chowała?
- Jeszcze nigdy, co? – zapytałem z miną niewiniątka.
- Nie, no wiesz – wydukała.
Jej zachowanie bawiło mnie. Z trudem powstrzymywałem śmiech. Boże, jaka ona w tym momencie była biedna.
- Właśnie nie wiem – wybąkałem, tłumiąc śmiech chrząknięciem – powiedz wprost.
Pastwiłem się nad dziewczątkiem z niemałą satysfakcją. Niech potraktuje to jako karę za kuszenie mnie do złego.
- Nie uprawiałam seksu – po dłuższej chwili wreszcie wypowiedziała to na głos – zadowolony?
Czy byłem zadowolony? Byłem wręcz szczęśliwy. Jeszcze nie miałem dziewicy w łóżku.
- Nie martw się – dotknąłem jej dłoni – zawsze musi być ten pierwszy raz.
Komentarze (12)
Czy tylko ja poczułem zapach wyzwania? Cóż... z przyjemnością je zaakceptuję. Jeszcze ta seria i jakaś inna i będę miał ich aż cztery. Spokojnie wyczuję zwyżki formy i jej spadki. Zresztą spadek mam za sobą, a to jest chyba norma.
Tak Sługa spadek formy już za mną, ale mój spadek był poniekąd przez moją byłą (na szczęście!!) pracę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania