#18 - cz.20
***
-Powiedz mi wprost, o co ci chodzi? – wypaliłem, wściekły jej gdakaniem do słuchawki.
- O Marlenę! – wykrzyczała – ona cały czas płacze.
Co mnie to obchodziło? Sama sobie jest winna. Czy ja jej coś obiecywałem? Składałem deklaracje? Mogła sobie nie robić nadziei i nie brać słów Elwiry na poważnie.
-Będę u ciebie, to porozmawiamy – wysyczałem przez zaciśnięte zęby.
Po drugiej stronie usłyszałem ciche westchnięcie. Powinna być zadowolona.
-Dobrze – powiedziała łagodnie – przygotuję coś dobrego.
Kuchnia mojej matki to główny powód, dla którego chciałem jeszcze do niej przychodzić. Zamiast zajmować się zatruwaniem mi życia powinna pomyśleć o otwarciu własnej restauracji. Nie dość, że miałaby kim dyrygować i wydawać polecenia, to jeszcze czerpałaby z tego zyski.
-Julka – zawołałem wesoło – idziemy dzisiaj na kolacje do mojej matki.
Moje ego zatarło ręce. Czas zacząć przedstawienie.
Oczami wyobraźni widziałem zaskoczoną minę mojej matki, gdy przedstawię jej Julię. Biedaczka z pewnością nie spodziewa się takiego obrotu spraw. Trzeba będzie schować wszystkie noże i widelce. Elwira, gdy wpada w furię, bywa nieobliczalna. Z mojego powodu wytłukła już niejedną zastawę stołową. Ha! To się nazywa wymiana zdań.
***
Patrzyłem na siedzącą na kanapie Julkę. Miała na sobie moją koszulę i wyglądała cholernie kusząco. Podszedłem do niej i stanąłem za jej plecami. Musi być moja. Dzisiaj już nie będzie tak łagodnie i grzecznie jak wczoraj.
-Co tam? – zapytała wesoło, nie odwracając się do mnie – zaraz się ubiorę.
Pokręciłem przecząco głową. Położyłem rękę na jej ramieniu. Odgarnąłem włosy z jej karku i pocałowałem ją.
-Co robisz? – zapytała, przechylając głowę na bok.
Nie miałem ochoty jej odpowiadać na pytania. Wolna dłonią sunąłem po jej udzie w górę. Palcem musnąłem jej najczulsze miejsce. Poddała mi się kompletnie i czekała, na kolejny ruch. Nic z tego, niech i ona się trochę postara.
Usiadłem obok mojego aniołka na kanapie i przysunąłem się do niej bliżej.
-Masz stanowczo za dużo na sobie – zamruczałem i zdjąłem z niej moją koszulę – tak lepiej.
Kolejne ciche westchnięcie. Czas na kolejną lekcję. Nie tylko kobiety lubią być pieszczone, mężczyźni również. Koniecznie musi się o tym dowiedzieć, a to jest najlepszy moment.
***
Trzymałem rękę na jej głowie i poruszałem nią. Jej tempem, robiłaby to do jutra, a przecież chciałem zaliczyć z nią jeszcze szybki numer.
-Wstań – rozkazałem jej.
Posłusznie zrobiła, co jej kazałem, podniosła głowę i spojrzała na mnie. W jej oczach zalśniły łzy.
O Boże, co znowu? Zaczynałem tracić do niej cierpliwość. Miała zamiar cały czas, być taka rozdziamdziana?
-Co się stało? – zapytałem, udając troskę.
Pokręciła głową i uciekła wzrokiem. Chwyciłem ją za podbródek i podniosłem jej głowę do góry.
-To, takie cholernie poniżające – wydukała po dłuższej chwili.
Sprawianie przyjemności facetowi jest poniżające? Była pierwszą osobą, od której usłyszałem coś takiego. Zdecydowanie miała mylne spostrzeżenia. Tylko co miałem jej powiedzieć? W twoich romansidłach też to robią, tylko opisane jest to inaczej?
-Przytul się – przytuliłem ją do siebie.
Czułem, jak jej drobne dłonie zaciskają się na moich plecach. Odsunąłem ją od siebie na wyciągnięcie ręki. Pocałowałem ją i podniosłem ją do góry.
-Co robisz? – zapytała uśmiechając się.
Znów ją pocałowałem i skierowałem kroki w stronę sypialni.
-Zaraz się przekonasz – wymruczałem.
***
Leżała na łóżku, związana i z zasłoniętymi oczami. Oddychała nierówno i czekała w napięciu, na to, co nastąpi. Gdy leżała na łóżku zszedłem na dół do kuchni i przyniosłem lód w kostkach. Zobaczymy, czy ta zabawa spodoba się jej w takim stopniu jak mi.
Przyłożyłem kostkę lodu do jej brzucha i przejechałem nią w kierunku piersi. Ten mały lodowy kamyczek, zostawił za sobą mokry ślad. Wziąłem drugą kostkę lodu i przyłożyłem do wewnętrznej część uda Julki i przesunąłem ją wyżej w kierunku najczulszego miejsca.
-Mm – wymruczała – podniecasz mnie.
Taki miałem plan. Dotknąłem ustami jej brzucha i obsypałem pocałunkami. Obróciłem ją na brzuch. Miałem ochotę na zupełnie inny rodzaj seksu.
Wyjąłem z szafki nocnej żel, ułatwiający brudną robotę. Posmarowałem mojego przyjaciela i przystawiłem do zgrabnych pośladków. Oddech aniołka przyspieszył, chyba nie sądziła, że cały czas będzie tak grzecznie, jak wczoraj?
Naparłem na nią mocniej, chcąc znaleźć się jak najszybciej w niej.
-To boli – wyszeptała – nie chcę.
Pogłaskałem ją po włosach.
-Zaraz przestanie – wymruczałem – zaufaj mi.
Musi się wyluzować, inaczej nie zda to egzaminu. Dlaczego kobiety z seksem analnym miały taki cholerny problem, skoro był rewelacyjny?
-Proszę – wyszeptała – to jest okropne.
-Odpręż się – wymruczałem – zaufaj mi.
Moje słowa chyba na nią podziałały, bo rozluźniła pośladki i nie próbowała zaciskać ich na siłę.
Komentarze (7)
Jak zawsze świetna część, 5 :)
Widzisz Sakal, nie mus być cukierkowo - choć czuję, że Lady się ostro biła z myślami pisząc ten rozdział :D
A teraz skoro będę jednak czytał dalej, to pozwolę sobie na krytykę: Jesteśmy już w 20 części historii, a ja nadal nie wiem jaka jest stawka? O co bohaterowi chodzi, jaki ma cel, jakie pragnienia? Kto/co jest przeciwnikiem? Co uznamy za sukces, a co za jego porażkę? Co się stanie jeśli nastąpi jedno lub drugie :) Może to abstrakcyjne pytania do tej krótkiej formy, ale jeśli mam się jako czytelnik zaangażować, to oczekuję że lektura mi na to odpowie :)
Na razie to opowiadanie - mimo ciekawego motywu - jest tak po prostu o życiu, trochę przez to o wszystkim i o niczym.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania