#18 - cz.21
***
- Nie było, aż tak źle – zagadnąłem do niej po wszystkim.
Julka spojrzała na mnie wzrokiem zbitego psa. Co ja jej takiego zrobiłem? Czy to moja wina, że nie potrafi się wyluzować? Musi się liczyć z tym, że jeszcze nie raz trafi do łóżka z większym świrem ode mnie i dopiero wtedy będzie miała jazdy.
-Nie było, aż tak źle? – zapytała, ze łzami w oczach – mogłeś zrobić mi krzywdę.
Mogłem zrobić z nią znacznie więcej, ale nie chciałem jej aż tak wykorzystywać, więc niech lepiej doceni moje dobre serce, zanim przestanie być dobre.
- Miałem wszystko pod kontrolą – odpowiedziałem, przeciągając się – mówiłem ci, żebyś się wyluzowała.
Nie mogłem powstrzymać się od tej uwagi. Gdyby zastosowała się do moich wskazówek, nie bolałoby jej tak.
- Jesteś durniem – wyszeptała, tłumiąc łzy.
Czy znajdzie się chociaż jedna osoba na świecie, która powie mi coś, czego jeszcze nie wiem? W odpowiedzi miałem ochotę zaśmiać się, jednak powstrzymałem się. Była mi jeszcze potrzebna.
-No, okej – wydukałem, udając skruchę – przepraszam.
Miałem gdzieś czy przyjmie te przeprosiny, czy nie. Tak naprawdę uważałem, że nie mam, za co jej przeprasza, ale czego się nie zrobi dla osiągnięcia własnych celów?
***
Gdy wysiadaliśmy z samochodu pod domem mojej matki, spojrzałem na aniołka z nutą niepewności. Zastanawiałem się, czy da radę udawać, przed moją matką zakochaną we mnie kobietę? Czy moja matka nabierze się na tę tanią sztuczkę z dziewczyną?
- Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? – zapytałem z niepewnością.
W odpowiedzi pokiwała głową i uśmiechnęła się promiennie.
-Oczywiście – odpowiedziała pewna siebie – pamiętasz naszą wersję?
Czy pamiętam? Za kogo ona mnie miała? Za skończonego debila? To było proste.
Jesteśmy razem od dwóch lat z drobnymi przerwami spowodowanymi jej wyjazdami do Londynu. Ja nic do tej pory nie mówiłem, ponieważ nie byłem zbyt pewny swoich uczuć, ale kiedy wróciła z Londynu i przyjechała do mnie, zrozumiałem, jak bardzo ją kocham i koniecznie chciałem, by moja mama, która jest najwspanialszą kobietą na świecie, miała przyjemność poznać nareszcie wybrankę mojego serca.
Szykowałem również niespodziankę, tak by moja rodzicielka mogła bić mi brawa na stojąco. Normalnie, aż ją zaniemówi z wrażenia i mam nadzieję, że na co najmniej kilka lat.
-Pamiętam – podszedłem do niej i gestem dłoni pokazałem, by szła przodem.
Obserwowałem, jak stawia kroki w tych szpilach na niebotycznych obcasach i zastanawiałem się, jak można utrzymać w tym równowagę. Ja w takich butach, z powodzeniem na kostce brukowej Elwiry zgubiłbym zęby.
***
-Witaj matko – powiedziałem zaraz po otwarciu drzwi – pięknie dzisiaj wyglądasz.
Elwira swoim zwyczajem obrzuciła mnie spojrzeniem od dołu do góry, później obrzuciła uważnym spojrzeniem moją piękną towarzyszkę i wpuściła nas do środka.
-Ksawery – zaskrzeczała – kim jest ta młoda dama?
Już myślałem, że nigdy nie zapyta o nią. Szybko wziąłem od Julki marynarkę i powiesiłem na wieszaku. Trochę tutaj posiedzimy.
-To moja — spojrzałem na Julię stojącą przy moim boku – dziewczyna, Julka.
Bum! Zaraz krew się poleje.
Moje wewnętrzne ego zatarło ręce. No stary, upewnij się, że Elwira na swoje kły jadowe założyła osłonki, bo inaczej pierwszy zostaniesz otruty.
-Jaka dziewczyna? – usłyszałem piskliwe pytanie z głębi domu.
A ją kto tutaj zapraszał? Swoją drogą może lepiej, że jest? Im większa widownia, tym większą satysfakcję mają aktorzy.
-Witam cię Marlenko – wymruczałem, obejmując i przyciągając do siebie Julkę.
Twarz mojej matki stała się w jednej chwili bordowa. Dobrze, że nie nadmuchiwała się, tak jak balon, bo mogłaby pęknąć.
-Przejdźmy dzieci do salonu – wydukała po dłuższej chwili – nie stójmy tak w holu.
Mnie i mojego słodkiego aniołka puściła przodem, a sama szła z tyłu z Marleną naradzając się. Wiedziałem, że ten numer nie przejdzie tak łatwo. No trudno.
***
Siedzieliśmy w czwórkę salonie w totalnej ciszy i mierzyliśmy się spojrzeniami. Moja matka nerwowo stukała swoimi szponami w oparcie kanapy i mrużyła oczy, patrząc na mnie. To ja synuś zaskoczył, wycinając chamski dowcip. Oj Elwirko – pomyślałem – nigdy ze mną nie wygrasz.
-Od jak dawna jesteście ze sobą? – Marlena pierwsza przełamała milczenie.
Spojrzeliśmy na siebie z Julką i wymieniliśmy się porozumiewawczymi spojrzeniami.
-Od dwóch lat – dałem anielicy prawo głosu.
Oczy obu kobiet rozszerzyły się ze zdziwienia. Nie spodziewały się takiej odpowiedzi.
- To dlaczego, ja o twojej dziewczynie nic nie wiedziałam? – teraz to Elwira zadała pytanie, na które również mieliśmy przygotowaną odpowiedź. Nie zaskoczy nas niczym.
-Ponieważ – teraz ja się odezwałem – nie byłem pewien swoich uczuć.
Marlena wypuściła głośno powietrze. Widziałem, że moja odpowiedź ją dotknęła, ale nie mogłem nic na to poradzić. Mogła nie rozkładać nóg przede mną z taką ochotą.
- Jak masz właściwie na imię? – Elwira zwróciła się do Juli.
-Julia – odpowiedziała z uniesioną głową.
-Czy mój syn – żandarm w spódnicy spojrzał na mnie – pochwalił ci się z podbojów, podczas twojej nieobecności?
W odpowiedzi pokiwała głową i uśmiechnęła się ciepło. To się moja mamusia zdziwi. Ona jeszcze nie wie, na co mnie stać, ale wkrótce się dowie. To, co dla niej szykowałem, do końca chciałem utrzymać w tajemnicy. Czas położyć kres jej rządom.
-Ty sukinsynu – Marlena podniosła się z fotela – pieprzyłeś się ze mną, mając dziewczynę. Wykorzystałeś mnie.
Spojrzałem na nią beznamiętnym wzrokiem i wzruszyłem ramionami.
-Nie kazałem ci rozkładać nóg – odpowiedziałem spokojnie.
Co ona mi mogła zrobić? Pokrzyczy, poskrzeczy i przestanie. Była żałosna.
-Ksawery – Elwira również wstała z fotela – nie tego cię uczyłam. Okaż odrobinę szacunku.
Podniosłem ręce w górę, nie chcąc się kłócić.
-Sorry – wymamrotałem, ściskając mocniej dłoń kobiety siedzącej przy mnie.
Finał mojego przedstawienia przeciągnie się odrobinę w czasie, ale to nic nie szkodzi. W końcu co ma wisieć, nie utonie.
____________________
Przepraszam za poziom tej części.
Zdaję sobie sprawę, że jest cholernie słaby,
ale nie czułam się dzisiaj na siłach....:(
Komentarze (5)
,,Siedzieliśmy w czwórkę salonie w totalnej ciszy'' - w przed salonie
,, Normalnie, aż ją zaniemówi z wrażenia '' - bez ją
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania