#18 - cz.22
***
Siedzieliśmy w trójkę i jedliśmy kolację, od czasu do czasu wymieniając się spojrzeniami. Nie wiem, co moja matka powiedziała Marlenie, ale ta z uśmiechem weszła do salonu, pożegnała się z nami i jak gdyby nigdy nic wyszła z domu Elwiry. Z chęcią bym się dowiedział, o czym tak sobie szeptały na korytarzu, by później nie wyszły z tego kolejne hocki-klocki. Moja matka i jej nowa przyjaciółeczka mają na tyle pusto w głowie, żeby sobie spokojnie uroić coś nowego.
-Julka – moja matka pomiędzy jednym a drugim kęsem postanowiła przerwać ciszę – opowiedz mi coś więcej o sobie.
Ścisnąłem rękę Julki mocniej pewny, że wszystko będzie dobrze. Zaszliśmy już tak daleko w tym przedstawieniu odgrywanym na potrzeby Elwiry.
-W tym roku rozpoczynam studia – wypowiedziała, dokładnie ważąc każde słowo.
Żandarm cmoknął z uznaniem. Ponad wszystko ceniła sobie ludzi po studiach.
-Co będziesz studiowała? – zapytała z dziwną nutą w głosie.
-Psychologię – Julka spojrzała mojej matce w oczy.
No to można by rzec, Julcia sama sobie strzeliła w kolano. Miło.
Odkąd pamiętam, moja matka próbowała na wszystkich psychologicznych zagrywek, zawsze jednak z marnym skutkiem. Najlepiej wychodziło jej narzucanie swojego zdania i rozdawanie poleceń. Słowo „proszę” nie przeszłoby jej przez gardło. Była zbyt dumna, by powiedzieć to na głos.
-Matko – postanowiłem się wtrącić w ich kiełkującą rozmowę i podnieść jej ciśnienie – powiesz mi, dlaczego ojca z nami nie ma?
W duchu zatarłem ręce. Świadomie dolewałem oliwy do ognia, wiedząc, że nigdy pierwsza do niego nie zadzwoni i nie poprosi, by przyszedł do domu.
-Ksawery – spojrzała na mnie surowym wzrokiem – nie będę z tobą rozmawiała na temat mojego męża.
O! To ciekawe, wciąż nazywa go swoim mężem. Moja matka zaczyna robić postępy. Ciekawe czy z pampersa przeniosła się na nocnik.
-Oj Matko – wymamrotałem – ojciec powinien być przy synu w jednym z najważniejszych momentów jego życia.
Chciałem nawiązać do tego, co za chwilę nastąpi, jednocześnie próbując pograć na nosie mojej ukochanej rodzicielce.
-Ksawery! – podniosła głos, uderzając pięścią w stół – przestań się ze mną droczyć. Pewnego dnia przegniesz w tych swoich gierkach i pożałujesz.
Podobno groźby są karalne. Moje wewnętrzne ego podniosło dwa kciuki w górę. Zawsze stary, będziesz mógł ją podać do sądu i zażądać odszkodowania w razie pobicia.
W odpowiedzi wzruszyłem ramionami. Zanim dostanie zawału, koniecznie musi zobaczyć finał mojego przedstawienia.
Wstałem z krzesła obitego skórą, odsunąłem Julię wraz z krzesłem od stołu i przekręciłem w swoją stronę. Gdyby ktoś mi powiedział kilka miesięcy temu, że będę klęczał przed jakąś kobietą i składał jej bzdurne deklaracje, popukałbym mu w czoło.
-Juleczko – wydusiłem z siebie, starając się nie śmiać – czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Widziałem zaskoczenie malujące się na twarzy Julii, ponieważ nie uzgadniałem z nią takiego zakończenia i nawet nie było brane pod uwagę. Miałem nadzieję, że powie tak i nie pozwoli wyjść mi na durnia.
-Tak – wyszeptała po dłuższej chwili – wyjdę za ciebie.
Zamiast braw usłyszałem głośne chrząknięcie. Czyżby żandarm nie spodziewał się takiego zakończenia dzisiejszej kolacji? Jak mi przykro. Zamiast się ucieszyć, że jej syn nareszcie dorósł, ona się dąsa. Kompletnie mnie nie docenia.
-Ksawery – wydukała zażenowana – co to ma znaczyć?
Ja i moja udawana narzeczona spojrzeliśmy na Elwirę, udając, że nie rozumiemy jej dziwnego zachowania.
-Nie pogratulujesz nam, mamo? – specjalnie nałożyłem nacisk na słowo „mamo”.
W odpowiedzi pokręciła głową.
Jest dokładnie tak, jak przewidywałem. Kobiety na żony, w tej rodzinie wybiera nie kto inny, jak Elwira.
Komentarze (8)
Piszesz za krótkie rozdziały, ale w porównaniu do Śpijmy jest ogromny postęp.
No i czasem gubisz charakter bohaterów, nie mówiąc już o tym, iż ponownie wpadasz w powtarzanie czegoś co rozdział. Ot, dajmy na to że En i mama są głupie.
Ponad brak mi kobiecej perspektywy, co mnie wkurza, bo nawet w tak starych opkach, jak te z szuflady umiałaś dobrze ukazać wiele punktów widzenia.
No i zmierzasz do Cukierkowa, a nawet w nim jesteś. To też źle.
Więc, ciągle nie rozumiem skąd u Ciebie taka średnia i propozycja, byś pisała książki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania