#18 - cz.23
***
Wracaliśmy od mojej matki w totalnej ciszy. Nie miałem ochoty na rozmowę. Rola Julii dobiegła końca, przestała być mi już potrzebna. Nie dość, że dostałem, co chciałem, to jeszcze dopiekłem mojej piekielnej matce. Jednym słowem lepiej już być nie mogło. Za jakiś czas pojadę do Elwiry i wcisnę jej tani kit o zdradzie mojej narzeczonej i o tym, jak bardzo uraziła moją męską dumę. Powinno być dobrze.
-Mogę włączyć radio? - usłyszałem ciche pytanie wyrywające mnie z zamyślenia – nie lubię ciszy.
W odpowiedzi pokiwałem głową. Ja też jej nie lubiłem, ale czasami jest ona potrzebna. Najwyższa pora wrócić do swojego dawnego życia, urlop dla mnie się skończył.
-Wszystko w porządku? - kolejne pytanie, którego wolałbym nie usłyszeć.
-Tak – wymamrotałem ,skupiając się na drodze – dlaczego pytasz?
Wiedziałem, co za chwilę usłyszę, kobiety mają wrodzoną zdolność zadawania idiotycznych pytań, po których ryczą jak bobry w poduszkę i śmią twierdzić, że mężczyźni są źli.
-Od wyjścia od mamy nie odzywasz się nawet słowem – odpowiedziała, kładąc mi rękę na kolanie.
Szybko zdjąłem jej rękę ze swojego kolana. Jej dotyk był przyjemny, ale to już za nami. Musi oswoić się z myślą, że straciłem nią zainteresowanie.
-Prowadzę samochód – odpowiedziałem wymijająco.
Starałem się obchodzić z nią odrobinę łagodniej niż z innymi kobietami, ponieważ była siostrą żony mojego przyjaciela, jeszcze nie raz będę zmuszony się z nią widzieć i za cholerę nie chciałem, by miała o mnie złe zdanie. Wiem, zabrzmiało to cholernie egoistycznie.
-Nie traktuj mnie tak – podniosła głos.
Ta mała uparciucha najwyraźniej chciała zepsuć mi humor i sprowokować do pożegnalnej awantury. Nic z tego.
-Nie histeryzuj – odpowiedziałem spokojnie – jazda autem wymaga skupienia.
Uderzyła ręką w deskę rozdzielczą. Za wszelką cenę, chciała przyciągnąć moją uwagę.
-Jesteś niewdzięczny – wykrzyczała.
Nie znam słowa wdzięczność. Nikt jej nie prosił o pomoc, sama się zaoferowała. Swoje pretensje może schować do kieszeni.
-Daj spokój – machnąłem ręką, ignorując jej fochy – jestem zmęczony.
To prawda, byłem cholernie zmęczony, a ona jeszcze nie chciała się odczepić. Dlaczego kobiety takie właśnie są? Co mają w tych swoich pustych głowach? I dlaczego nie zostałem księdzem, gdy stanąłem przed wyborem swojej życiowej ścieżki? Odpowiedź znałem doskonale – już w gimnazjum interesowałem się anatomią człowieka, konkretniej kobiety.
Moje wewnętrzne ego uderzyło się z otwartej dłoni w czoło. Twoja głupota boli.
***
Zaparkowałem pod blokiem mojej pseudo narzeczonej i czekałem aż wreszcie wygramoli dupsko z mojego samochodu. Pierwszy raz odkąd pamiętam, tak bardzo chciałem znaleźć się w swoim domu, sam na sam ze sobą bez jazgoczącej za uchem kobiety.
-Zostawiłam u ciebie kilka swoich rzeczy – wybełkotała ze wzrokiem wbitym w przednią szybę – przepraszam.
No tak, to również było typowe. Najpierw robią sceny, a później przepraszają. Desperatki.
-Podrzucę ci je na tygodniu – odpowiedziałem spokojnie, bębniąc palcami o kierownicę – przyjmuję przeprosiny.
W myślach błagałem ją, by zechciała wreszcie, wysiąść z samochodu i pozwoliła mi odjechać.
-Mam nadzieję, że Marlena odczepi się od ciebie na dobre – wyszeptała uśmiechając się.
Ja również miałem taką nadzieję.
Komentarze (13)
Przyjemnie było wrócić do tej historii po tak długim czasie, nawet jeśli ta część nie była jakaś mega zabawna. Zostawiam 5.
Będzie coraz lepiej. Wracam, rozkręcam się powoli :)
W tym roku mam zamiar napisać coś co będzie zwalać z nóg. Zobaczymy czy mi się uda.
-( )Podrzucę ci je na tygodniu ~ ??? O_o
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania