#18 - cz.25

****

Wizyta mojej matki kompletnie wyprowadziła mnie z równowagi. Swoją drogą miała tupet. Podobno ludzie z wiekiem zmieniają się, zaczynają rozumieć swoje błędy i starają się wszystko naprawić. Najwyraźniej Elwira była wyjątkiem od reguły.

Siedziałem w samochodzie i jechałem na spotkanie, gdy usłyszałem dzwonek mojego telefonu. Wcisnąłem odpowiedni przycisk przy kierownicy.

-Cześć, to ja – usłyszałem cichy głos Julii – co u ciebie?

Była ostatnią osobą, z którą w tym momencie chciałem rozmawiać. Bardziej ucieszyłbym się z telefonu od ojca, tylko on był w stanie mnie zrozumieć.

-W porządku – odburknąłem – coś się stało?

Miałem cichą nadzieję, że dzwoni tylko po to, by dowiedzieć się, kiedy oddam jej rzeczy.

-Nie – wymruczała – chciałam cię tylko usłyszeć.

Usłyszała. Zadowolona? W duchu modliłem się, by za chwilę nie powiedziała czegoś, czego będzie żałowała. Powinna się domyślić, że straciłem nią już zainteresowanie.

-Wybacz – powiedziałem, siląc się na łagodny ton – jestem odrobinę zajęty.

Praca to była jedna z najlepszych wymówek. Pieniądze nie biorą się z nieba.

-Spotkamy się wieczorem? - zapytała z cichym westchnięciem.

Mowy nie ma. Nasze kolejne spotkanie, o ile do niego dojdzie, odbędzie się na neutralnym gruncie. U Ignacego i Magdy. My jak zwykle będziemy pić piwo i oglądać mecz, a one zaszyją się w kuchni i będą gadały o głupotach, chichocząc przy tym, jak idiotki.

-Nie dam rady – odpowiedziałem, kręcąc głową – mam masę pracy.

Praca, moja wielka miłość. Tylko jej jedynej byłem w stanie oddać serce bez zastanowienia. Nigdy nie zawiedzie, zawsze jest pod ręką i nie pozwala się nudzić. Partnerka idealna.

-Rozumiem – usłyszałem cichą odpowiedź.

Zanim powiedziała coś jeszcze rozłączyłem się. Rozmowa z nią była strasznie trudna. Rozumienie się bez słów zniknęło.

****

Stałem na dachu jednego z nowo wybudowanych wieżowców i tempo patrzyłem w dół. Czasami zastanawiałem się, jakby to było skoczyć. Nie, nie chciałem popełniać samobójstwa, za bardzo kochałem życie, ale coraz częściej dochodziły do mnie wiadomości o kolejnych osobach wybierających właśnie taki rodzaj śmierci. Tylko tchórze odbierają sobie życie.

Mój telefon znów zadzwonił. To już trzeci raz w tym dniu. Ciekawe ile jeszcze niepożądanych telefonów będę musiał odebrać.

-Cześć tato – powiedziałem zadowolony z jego telefonu – myślałem dzisiaj o tobie.

Rozmowa z nim dobrze mi zrobi. Byłem w końcu taki jak on.

-Cześć synku – odpowiedział wesoło – masz dzisiaj czas?

Dla niego zawsze. Zastanawiałem się, o co chodzi.

-Tak mam – odpowiedziałem, odchodząc od krawędzi dachu – coś się stało?

Krótka chwila milczenia, głośne westchnięcie.

-I tak i nie – odburknął – potrzebuję twojej rady.

Rady? Zabrzmiało to intrygująco. Czyżby miał kłopoty w raju? Z taką kobietą, jak Ludmiła wszystkie problemy powinien załatwiać w obrębie sypialni.

-Przyjadę do ciebie po pracy – odpowiedziałem, pocierając policzek.

****

Stałem pod drzwiami mieszkania ojca i czekałem aż łaskawie wpuści mnie do środka. Specjalnie dla niego wyszedłem dzisiaj wcześniej z biura i przekroczyłem prędkość kilkukrotnie, by być tutaj jak najszybciej, a on trzyma mnie pod drzwiami.

-Wybacz – usłyszałem zaraz po otwarciu drzwi – nie słyszałem dzwonka.

Nareszcie. Jeszcze moment, a miałem ochotę odwrócić się napięcie, wsiąść do auta i wrócić do domu.

-Nie ma problemu – powiedziałem, uśmiechając się sztucznie.

Tatko otworzył szerzej drzwi i wpuścił mnie do środka.

-Napijesz się czegoś? - zapytał, bawiąc się palcami.

Coś było nie tak. Do tej pory nie widziałem go w takim stanie.

-Kawy – eliksir bogów.

Wszedłem do salonu, usiadłem na kanapie i rozejrzałem się dookoła. Od mojej ostatniej wizyty zdecydowanie zmienił się wystrój wnętrza. Czegoś mi w nim brakowało. I gdzie była Ludmiła?

-Proszę – mój ojciec wyrwał mnie z zamyślenia, podając mi gorący napój.

Upiłem łyk i czekałem, aż zdoła coś powiedzieć. Gdyby nie tykający zegar, przerywający nieznośne milczenie zwariowałbym.

-Ludmiła jest w ciąży – powiedział po dłuższej chwili.

No proszę! To się Elwirka ucieszy. Odczułem nieukrywaną satysfakcję. Byłem pewien, że ta nowina zwali ją z nóg.

-Moje gratulacje, tato – wypowiedziałem, starannie akcentując ostatnie słowo.

Niezły ogier z mojego ojczulka. Trójka dzieci z jedną kobietą i czwarte w drodze z inną. Kto by pomyślał?

-Ksawery – podniósł rękę w górę – ja chciałem związku, a nie pieluch i nocnego wstania. Przerabiałem to już. Jestem za stary na kolejnego dzieciaka.

Mleko się rozlało, odrobinę za późno na takie wnioski. Czas chwycić byka za rogi.

-Czemu się nie zabezpieczaliście? - wypaliłem bez namysłu.

Spojrzenie mojego ojca mówiło więcej niż słowa. On był przekonany, że Ludmiła zadbała o to. Pomylił się.

-To nie wszystko – powiedział, unikając mojego spojrzenia – wracam do żony.

To było takie cholernie przewidywalne. Czyli jednak nie byłem taki jak on. Zamiast wykorzystać fakt, że udało mu się od niej uciec i zacząć nareszcie żyć, on się wycofuje.

-Popełniasz błąd – wydukałem.

W odpowiedzi pokręcił głową.

-Synku błędem było odejście – wyszeptał ze ściśniętym gardłem – miałem dużo czasu na przemyślenia. Wciąż ją kocham.

Pokręciłem głową. Miałem zupełnie inną definicję miłości niż mój ojciec.

-Zrobisz, jak uważasz – powiedziałem pojednawczo.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Slugalegionu 15.02.2016
    -Kawy – eliksir bogów. ~ O tak, szczera prawda. :D
    Brak ci czasem przecinków, ale zabiłabyś mnie, gdybym je wymienił. XD Jest już dobrze, znowu nie ma zdartej płyty, więc znowu dam piąteczkę. :D
  • Akwus 15.02.2016
    Poprzednio czytałem jakąś 12 czy 13 część - z ciekawości spojrzałem na 25 - spokojnie mogę pominąć te pomiędzy :( - opowiadasz wciąż to samo. No ładna historia, tylko nigdzie nie zmierza...
  • Slugalegionu 15.02.2016
    Od 2 rozdziałów po troszku idzie do przodu, ale jak tak widzę, że połowę można olać, to jednak chyba jest ta zdarta płyta. :/ Powinnaś to zmienić, Lady. Bo to nie tak, że to babska historyjka. Chyba żeście głupia płeć i dopiero po 50 rozdziałach przyswajacie 1 info. A tak chyba nie jest.
  • KarolaKorman 15.02.2016
    ,, odwrócić się napięcie,'' - na pięcie
    A ja ją lubię :) Czytam z przyjemnością i uśmiechem, 5 :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania