#18 - cz.27
***
Obserwowałem śpiącą na moim ramieniu kobietę. Wyglądała tak słodko, gdy spała. Uśmiechała się tak cholernie słodko przez sen. Cholera! Co się ze mną działo? Dałem się tej smarkuli namówić na związek, którego nie chciałem i jeszcze dałem się jej uwieść. Na przyszłość muszę pamiętać, by nie otwierać przy niej wina. Po kolejnym wieczorze z winem dam się jej namówić na ślub.
Delikatnie wysunąłem się z jej objęć i wstałem z łóżka. Musiałem się przewietrzyć, przemyśleć to wszystko.
***
Od pół godziny biegałem po parku, starając się wymazać obraz śpiącej Julki na moim ramieniu z pamięci. Z każdą chwilą byłem coraz bardziej wściekły na nią, bo weszła w moje życie z butami, na siebie, bo uległem jej i zgodziłem się być z nią na stałe, na moją matkę i cholerną Marlenę, bo gdyby nie one dzisiaj byłbym wolnym człowiekiem i w końcu na wino, po którym tracę rozum i zgadzam się na wszystko.
Zmęczony bieganiem, usiadłem na ławce i spojrzałem na zegarek noszony na przegubie dłoni. Było kilka minut po drugiej. Zamiast leżeć przy swojej dziewczynie, wolałem biegać po parku.
Dziewczyna. W moich ustach bardziej zabrzmiało, to jak obelga niż komplement. W jednej sprawie miałem stuprocentową pewność. Ona będzie cierpiała i nie będzie mogła się poskarżyć. Sama tego chciała.
Czy naprawdę byłem takim zimnym draniem, który nie potrafił docenić starań drugiej osoby? Nigdy wcześniej nie starałem się dogłębnie analizować swojego zachowania, ponieważ nie miało to dla mnie znaczenia. Teraz jednak wiem, że był to błąd.
Moje rozmyślania przerwał dzwonek mojego telefonu. Wyciągnąłem go z kieszeni moich dresów i spojrzałem na wyświetlacz. Julia.
-Co tam? - zapytałem tuż po odebraniu.
-Gdzie jesteś? - wymruczała zachrypniętym głosem – wiesz, która jest godzina?
Pewnie, że wiedziałem. Czy teraz to wszystko tak właśnie będzie wyglądało? Będę się tłumaczył z każdego ruchu, jaki wykonam? Po pracy do domu. Po obiedzie na zakupy. Szybka kolacja, szybki seks i sen?
-Już wracam – odpowiedziałem głosem cierpiętnika.
Rozłączyłem się, zanim zdążyła coś odpowiedzieć.
20 Grudnia.
Im bliżej świąt, tym coraz mniej mi się chciało. Miałem ochotę zaszyć się na czas świąt w swoim domu i nie wychodzić nawet na krok. Wigilia z moją matką i całą szczęśliwą rodzinką, bardziej przypominała cyrk. Teraz kiedy mój ojciec wrócił do domu, Elwira będzie winszowała i stanie się jeszcze bardziej nieznośna. Życzenia mojej matki co roku brzmiały mniej więcej tak samo. Żebym zszedł z obłoków na ziemię i dojrzał. Tylko do czego?
***
Obserwowałem kręcącą się po kuchni Julkę. Powoli zaczynała działać mi na nerwy. Zamiast jechać do domu i pomóc swojej o niebo lepszej od mojej rodziny w przygotowaniach świątecznych, wolała zostać ze mną.
-Może pojedziesz ze mną na święta? - usłyszałem po dłuższej chwili.
Jechać z nią? Mowy nie ma. Co ja bym tam miał robić? Udawać zakochanego i zapatrzonego jak w obraz? Pokręciłem głową.
-Julka – wypowiedziałem łagodnie – to nie jest dobry pomysł.
Widziałem, że nie takiej odpowiedzi się spodziewała. Trudno, życie nie daje tego, co się chce, tylko to, co ma w zanadrzu. Ja dla niej nie miałem nic.
-Przemyśl to jeszcze – poprosiła cicho.
Znów pokręciłem głową. Czego nie zrozumiała w mojej odpowiedzi? Którą cześć zdania, miałem jej przeliterować?
-Zdania nie zmienię – odpowiedziałem twardo.
Komentarze (5)
No i przestań mi wmawiać, że bohater nie ma racji. Te kobiety są chore. Ślub po jednym bzykanku? Co jeszcze, mam się oświadczyć dziewczyną które całowałam?
Od Sakala:
Co wywołało tę przemianę? Nigdy nie spił laski? Ja wiem, że on też ją kochał, lecz na Boga, trzeba czegoś więcej niż spita laska aby przejść z etapu "To siostra mojego kumpla no i jej nie kocham no i przelotne związki". Na "mieszkaj ze mną mimo tego, że nawet gdy odgrywaliśmy swój związek nie robiliśmy tego.
mieszkaj ze mną mimo tego, że nawet gdy odgrywaliśmy swój związek nie robiliśmy tego. Ale i tak mi się to nie podoba, po prostu tu bądź".
Sorka.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania