#18 - cz.8

***

Siedziałem u Ignacego w salonie na kanapie i wpatrywałem się z rozdziawioną gębą w anioła, a konkretniej anielice. Była piękna. Kruczoczarne włosy, długie nogi, ponętny biust, oczy w kolorze kaszmirowym i te pełne, miękkie usta.

-Ej, stary – poczułem szturchnięcie – nie gap się tak na Julkę.

Ignacy przywołał mnie do rzeczywistości. Julka była młodszą siostrą Magdy. Dziewczyna miała zaledwie dwadzieścia jeden lat i była stanowczo dla mnie za młoda, a mimo to zawsze, gdy ją widziałem, wpatrywałem się w nią jak ciele w malowane wrota.

-Co ci jest? – Julka uważniej spojrzała na mnie – problemy miłosne?

Julka wiedziała o mnie znacznie więcej, niż powinna wiedzieć. Tyle razy prosiłem Ignacego, by nie opowiadał jej o moim życiu erotycznym. Kątem oka zauważyłem, jak Magda posyła porozumiewawcze spojrzenie Ignacemu. To ona też wie? Mogłem się tego domyślić. Przecież ona i mój kumpel zdrajca śpią razem w jednym łóżku, pieprzą się całe noce, jadają wspólnie posiłki to muszą również wymieniać się informacjami.

Moje wewnętrzne ja, pokazywało mi język. Jesteś taki głupi, że aż mi ciebie szkoda.

-To jest temat, na dłuższą rozmowę – odpowiedziałem wymijająco – powiedz lepiej, co u ciebie.

Zmieniłem temat, nie chcąc przy niej rozmawiać o pomyśle mojej stukniętej rodzicielki.

-U mnie? Zdałam na studia psychologiczne, więc jeżeli będziesz kiedyś potrzebował psychologa, wiesz gdzie mnie szukać.

Czy sugeruje mi, że ze mną jest coś nie tak? Nawet ona jest przeciwko mnie? Ludzie litości.

Ignacy i Magda wyszli z salonu, zostawiając nas samych. Nie, nie próbowali nas swatać. Nic z tych rzeczy, oboje wiedzieli, że nie traktuję kobiet poważnie, no i Julia nie była pierwszą lepszą dziewczyną, tylko siostrą Magdy, a to stawiało sprawę w zupełnie innym świetle.

-No opowiadaj – usłyszałem cichą prośbę Julii – z chęcią posłucham. Dla psychologów twój przypadek jest wyzwaniem.

Jakim wyzwaniem? Co ona bredzi? Nie wiem, co piła, zanim przyszedłem, ale może niech już tego nie pije?

Sięgnąłem po lampkę z winem i wziąłem spory łyk. Jeżeli chce tego słuchać, to proszę bardzo. Tylko niech nie traktuje mnie jak swojego pierwszego pacjenta.

-Powiem ci w skrócie – starałem się na nią nie patrzeć – zaciągnąłem wczoraj pewną laskę wariatkę do łóżka, a dziś się okazało, że jest to córka przyjaciółki mojej matki i jak by tego było mało, matka kazała mi się z nią ożenić.

Za swoimi plecami usłyszałem śmiech. Te dwa potwory, wszystko słyszały i teraz będą się ze mnie nabijać przez kolejne pół roku. Podobno nieszczęścia chodzą parami, ale żeby pech z pechem szedł za rękę? Nic z tego, nie dam się. Nie ożenię się.

Na swoim ramieniu poczułem lekkie klepnięcie. Odwróciłem się. Ignacy stał teraz nade mną i patrzył litościwie. On nigdy nie miał takich zmartwień, bo nie skakał z kwiatka na kwiatek. Podczas gdy ja podrywałem na imprezach kobiety, on wodził oczami za jedną, która dzisiaj jest jego żoną.

-Powiem ci, Ksawciu, że masz przerąbane – mój przyjaciel stłumił śmiech – naprawdę nie wiem, co mogę ci doradzić.

Daj mi nóż – pomyślałem.

-Przez pewien czas, będę unikał żandarma w spódnicy i tyle – odpysknąłem.

W przeciwieństwie do mojego brata, któremu wybrała żonę, ja się nie poddam tak łatwo. Tymoteusz podobnie jak ojciec, nigdy nie przeciwstawił się matce. Zawsze robił to, co chciała ona. Nawet w przypadku studiów. Tymek marzył o dziennikarstwie, ale Elwira stwierdziła, że będzie dużo lepszym lekarzem i dziś Tymek nie jest żadnych redaktorem naczelnym, tylko ordynatorem w szpitalu. W przypadku kandydatki na żonę również zwyciężyła matka. Tymoteusz od dziesięciu lat spotykał się z pewną kobietą, kochał ją i była dla mnie dla niego naprawdę ważna. Niestety w momencie, gdy chciał się oświadczyć i ogłosił to w domu, Elwira postanowiła znów namieszać i przyprowadziła do domu swoją kandydatkę. Dziś Tymoteusz jest szczęśliwy mężem i ojcem, ale w tamtym okresie było z nim ciężko.

-I myślisz, że to takie proste? – Magda oderwała mnie od rozmyślań – twoja matka jest specyficzna.

Specyficzna to mało powiedziane. Jej głównym i ulubionym zajęciem było zatruwanie życia.

-To, co ja mam zrobić? – spojrzałem na Magdę – masz dla mnie jakąś mądrą radę?

Ignacy usiadł obok mnie i postawił na stole piwo. No cóż, kobiety, gdy miały doła obżerały się czekoladą, a mężczyźni pili piwo.

-Musisz sobie kogoś znaleźć – odpowiedziała, wzruszając ramionami.

Łatwo jej powiedzieć. Z drugiej strony, to nie był taki głupi pomysł. Gdyby zobaczyła, że jej najmłodszy syn postanowił spoważnieć, znalazł sobie dziewczynę na stałe i już nie skacze z kwiatka na kwiatek, może dałaby mi spokój? Po jakimś czasie rozstałbym się z tą dziewczyną, wymyślił łzawą historyjkę i dalej wiódłbym żywot kawalera. Tylko skąd ja sobie wezmę dziewczynę?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Slugalegionu 27.12.2015
    Ojeju, jakie to spiski tu powstają. :D Błędów nie szukałem, więc ich nie zauważyłem. :) Bohater nieco uspokoił swe ego, czy to ja mam paranoję?
  • ausek 28.12.2015
    Coś tu podejrzewam, ale nie puszczę pary z ust, bo znowu będzie, że przewidując, zdradzam ciąg dalszy. ;)
  • Akwus 28.12.2015
    Dotarłem tutaj i mogę już czytać na bieżąco :)
    Troszkę boję się, że przekombinujesz z siecią relacji pomiędzy bohaterami, ale na razie ufam po tym co przeczytałem w Twój pomysł.
  • KarolaKorman 29.12.2015
    ,, że jej najmłodszy '' - tu pytam. Ilu Elwira ma synów? Jeżeli tylko dwóch to młodszy nie najmłodszy
    Idę do kolejnej części, zostawiam 5 :)
  • Amy 07.01.2016
    Wróciłam do czytania i myślę, że dzisiaj nadrobię już wszystko. Podoba mi się - zwłaszcza postać głównego bohatera. Mam swoją teorię i zobaczymy, jak to się wszystko potoczy. :)
  • patyy 14.01.2016
    hahha, czyżby znajdzie sobie Julkę :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania