19. Fit and Balance: Pamięć tymczasowa
– Moje życie to porażka.
– Nie mów tak.
Siedziałyśmy przy kuchennym stole przykrytym obrusem w czerwono-białą kratkę. Piła kawę z metalowego kubka. Jak można pić z czegoś takiego.
– Wszystko się jakoś ułoży. A pamiętasz jak byłaś mała i pomalowałaś stół farbami? Chciałaś, żeby był kolorowy. Farba wżarła się dosłownie między słoje.
– Nie pamiętam.
– To chodź i zobacz.
Zdjęła obrus. Rozmazane zielone i niebieskie plamy ciągle były widoczne na drewnianym blacie. Ale nie wiem, co przedstawiały. Chyba nic. Zwykle bazgroły.
– No i kupiliśmy obrus, bo na drugi dzień chciałaś namalować coś innego, ale farba już nie zeszła. Bardzo wtedy płakałaś.
– Nic mi się nie udało.
– Parę rzeczy wyszło ci w życiu całkiem dobrze.
– Co takiego?
– Szóstego sierpnia są jej urodziny.
– Nie mam ochoty. Idź sam.
– Powiem jej wtedy. Musi zrozumieć.
Monitorować sny. Dostęp do obrazów sennych po częściowym usunięciu pamięci długotrwałej: 58%. Pliki pamięci długotrwałej z ostatnich trzech lat: nie udało się usunąć.
– Hej piękna, jak się udał spacer?
– Nikogo nie spotkałam po drodze. Czy to nie dziwne?
"Nie wydaje mi się", miga na zielono odpowiedź. "To reakcja na usunięcie danych z Twojej pamięci długotrwałej". Pamięć tymczasowa zostanie włączona, jeśli zaakceptujesz warunki.
– Wydaje mi się, że już to zrobiłam.
– Otwórz plik 2456/09/2029. Instrukcja obsługi Twojego Fit and Balance.
Otwieram plik.
– Nie, jednak nie otworzę.
O aniele, który miałeś
Zostać ze mną już na zawsze...
Oglądam obraz mojego zielonego pióra. Piję rumianek zamiast kawy.
– Mogłabyś mi chociaż oddać kawę.
– Nie mogłabym. Musisz o siebie dbać.
– Już nie muszę.
– Musisz.
6.08.2029, zapis pełny:
– Nie mam ochoty tam iść. Idź sam.
– Powiem jej wtedy. Musi zrozumieć.
– Nie zrozumie, póki ty nie zrozumiesz.
– Twoje zdrowie!
– Oby to życzenie się spełniło. Już niewiele zostało mi czasu...
– Wszystkiego najlepszego! Mamy dla ciebie wiadomość.
Rozcieram żółtka w glinianej miseczce. Deskę zagruntowałam trzy dni temu. Naciągnęłam na nią białe płótno. Łatwo przylgnęło. Łatwiej niż poprzednio. Nierówności wygładziłam wcześniej drobnoziarnistym papierem. Nie było ich dużo. Najtrudniej było usunąć lakier. Od czyszczenia i gruntowania deski bolą mnie palce i ramiona.
– Nie powinnaś się tak męczyć – mówi ONA.
– Daj mi spokój.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania