1999
W.W. – Zniknięcie Dziesiątki (1999)
Nie znajdziesz o tym niczego w gazetach. Nie ma o tym wzmianki w rejestrach policyjnych. Wszystko, co istniało – raporty, zdjęcia, zeznania – zniknęło albo nigdy nie zostało zapisane. Ale jeśli porozmawiasz ze starszymi mieszkańcami doliny G., spojrzą na ciebie dziwnie. A potem powiedzą jedno słowo.
„W.W.”
W maju 1999 roku w małej wsi na południu Polski zaginęło dziesięcioro dzieci. Miały od 6 do 11 lat. Bawiły się na łące niedaleko starego przedszkola, które od kilku lat było opuszczone. Według świadków – których dziś zostało może troje – dzieci trzymały się za ręce i tworzyły krąg. Śmiały się, śpiewały. Nagle zrobiło się cicho. Dosłownie cisza jak w grobie. Wtedy ktoś zobaczył go po raz pierwszy.
Młody mężczyzna. Około 13-17 lat. Okulary z cienkimi oprawkami. Brązowa bluza. Włosy kręcone. I ten wzrok – zupełnie jakby nie patrzył na ciebie, tylko przez ciebie.
Nikt nie znał jego nazwiska. Na komisariacie w aktach widniały tylko inicjały: W.W.
Nie było żadnego dowodu, że zrobił im krzywdę. Ale też nie było żadnego innego tropu. Kamery z przedszkola (z jakiegoś powodu jeszcze działające) zarejestrowały ostatni obraz: dzieci w kręgu… a on – W.W. – stojący pośrodku, z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała. Na sekundę spojrzał prosto w kamerę. Obraz się urwał.
Kiedy śledczy wrócili do tego nagrania trzy dni później, plik zniknął. A cały pokój monitoringu był zdewastowany. Kamery… wypaliły się od środka. Tak powiedział technik. „Od środka”.
Rodziny nie wyprowadziły się. Nie miały dokąd. A im dalej w lata, tym dziwniej się działo: ktoś mówił, że widział jednego z chłopców na stacji kolejowej – ale był starszy, a twarz miał jakby rozmazaną. Inna kobieta przysięgała, że słyszała znajomy śmiech dziecka z radia, choć radio nie było podłączone.
W 2022 roku na jednym z forów o zjawiskach paranormalnych ktoś wrzucił zdjęcie. Przedstawiało pole, porośnięte wypaloną trawą. Pośrodku stał mężczyzna w okularach, podobny do policyjnego szkicu W.W. Wokół niego – dziesięcioro dzieci, trzymających się za ręce. Ale nie były już takie jak dawniej.
Ich twarze były… puste.
Dosłownie – białe przestrzenie bez oczu, bez ust.
A nad nimi – napis „1999”. Jak wypalony w powietrzu.
Ktoś próbował zidentyfikować mężczyznę ze zdjęcia. Obraz zniknął z internetu kilka dni później. Użytkownik, który go wrzucił – zbanowany. Konto usunięte. IP? Nie do znalezienia.
I tak naprawdę to nie wiadomo, czy W.W. był człowiekiem.
Może tylko używał tej postaci. Może nigdy nie odszedł.
Może wciąż gdzieś tam jest.
I patrzy. Przez szkła okularów, których odbicie nigdy nie pokazuje tego, co przed nim.
Tylko to, co nadchodzi.
Komentarze (1)
Młody mężczyzna. Około 13-17
13 lat to młody mężczyzna?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania